Aki obudziła się i jęknęła.
Spojrzała na komórę. Dwie nieodebrane wiadomości.
"Znowu się spóźniasz. Izaya"
Aki spojrzała na zegarek. 9.30.
- Boże! - Krzyknęła. - Zabije mnie!
Wyskoczyła z łóżka i pognała pod
prysznic. Zauważyła, że jej barta nie ma w domu. Szybko wzięła
prysznic, ubrała się, zjadła cokolwiek, chwyciła swoją torbę i
komórkę, po czym wybiegła migiem z domu. Na dzień dobry wpadłaby
pod motocykl.
- Super ten dzień nie mógł się już
gorzej zacząć. - Mruknęła gdy motocykl zatrzymał się z piskiem
opon. - Przepraszam!
- Ależ nie masz za co. - Motocyklista
zdjął kask. Okazało się, że to Zaki. - Cześć Aki.
- Cześć Zaki. - Aki uśmiechnęła
się.
- Gdzie Ci się tak spieszy? - Zapytał
Zaki.
- Jestem już ponad godzinę spóźniona
do pracy. - Powiedziała patrząc na zegarek. 10.10. - Szef mnie
zabije.
- Podrzucić Cię? Właśnie jadę w
stronę domu Izayi. - Powiedział Zaki.
- Serio, mógłbyś? - Zapytała Aki.
- No pewnie, wskakuj. - Powiedział
Zaki, a Aki niezmiernie wdzięczna założyła kask, który jej
rzucił i wskoczyła na motocykl.
Już po 10 minutach szaleńczej jazdy
Zakiego byli przy bolku Izayi. Aki zsiadła i oddała kask Zakiemu.
- Jestem Ci niezmiernie wdzięczna
Zaki. - Powiedziała Aki. - Jak mam się odwdzięczyć?
- Powiedzmy, że wisisz mi przysługę
i tyle. - Powiedział Zaki.
- Dzięki. - Uśmiechnęła się Aki. -
Jak tam siostra?
- Dobrze. Ale chyba powinnaś się
śpieszyć.
- Racja, na razie Zaki. - Powiedziała
biegnąc do budynku i machając mu.
- Na razie. - Zaki odjechał z piskiem
opon, a Aki wbiegła do budynku. Otworzyła drzwi swoją kartą i
wbiegła na górę. Tam też otworzyła drzwi i weszła do pokoju.
- Izaya, sorry za spóźnienie, ale...
- Zaczęła i dopiero rozejrzała się po pokoju.
Izaya nie był sam, a na widok jego
towarzysza Aki pobladła. Czuła, że ten dzień skończy się bardzo
źle. Na kanapie na przeciwko Izayi siedział nie kto inny, jak
Kasuka Heiwajima.
- No na reszcie jesteś Aki. Ile można
się spóźnić? - Zapytał Izaya.
- Przepraszam, zaspałam. - Powiedziała
wypranym z emocji głosem. Izaya roześmiał się.
- Powinnaś podziękować mojemu
gościowi. Nie mam czasu się teraz tobą zajmować. - Powiedział
Izaya zadowolony z siebie.
- Nie mam zamiaru mu za nic dziękować,
możesz mnie opierzyć jak chcesz. - Aki nadal miała głos wyprany z
emocji.
- Powiedzmy, że nie zauważyłem. Nie
mam na to czasu i humoru. A właśnie, nie przywitasz się z moim
klientem, przecież dobrze się znacie. Nieprawdaż? - Zapytał
Izaya.
- Witaj Aki-chan. - Powiedział tym
swoim spokojnie irytującym głosem Kasuka.
Aki nic nie powiedziała, tylko
bezceremonialnie weszła na górę żeby zająć się swoją robotą,
modląc się do wszystkich znanych jej bóstw i mocy, aby Kasuka jak
najszybciej sobie stąd poszedł. Izaya zaśmiał się.
- Aki-chan chyba jest nie w humorze. -
Powiedział Izaya. - Wróćmy do naszej rozmowy. Aaa... Aki-chan nie
trzaskaj drzwiami!
Aki ledwo powstrzymała drzwi, które
już miały trzasnąć i zamknęła je po ciuchu, po czym opadła na
swój fotel i ukryła twarz w dłoniach.
***
Zaki podjechał pod "Rosyjskie
sushi". Zsiadł z motoru, ściągnął kask i wszedł do środka.
Od razu powitał go znajomy uśmiech Simona.
- Witamy!
- Cześć Simon.
- Życzysz sobie czegoś?
- Tak, herbatę zieloną i zestaw
Otoro.
- Jasne. Zaraz będzie.
Zaki podziękował mu skinieniem głowy
i rozejrzał się po barze. Szybko znalazł czego szukał. Kida,
Mikado, Satoshi, Akai i Neko siedzieli w jednym z boksów. Szybko się
tam udał.
- Cześć chłopaki. - Powiedział i
usiadł obok Mikado.
- Spóźniłeś się. - Zarzucił mu
Kida.
- Sorry, ale podwoziłem Aki do roboty,
żeby za bardzo jej się od Izayi nie oberwało, bo zaspała. -
Powiedział Zaki.
- No to masz usprawiedliwienie. -
Powiedział Satoshi. - Przynajmniej jedno jest dobrego w tym, że Aki
tam pracuje. Izaya jej nie wywali, bo nikt inny nie jest w stanie z
nim pracować.
- W sumie prawda. - Powiedział Kida. -
Ale mieliśmy dzisiaj nie gadać o problemach. Dziś jest dzień
luzu!
Inni wywrócili oczami. Rzadko kiedy
chłopcy spotykali się wszyscy razem poza szkołą, nic więc
dziwnego, że wszyscy podejrzewali, że Kida miał już wszytko
zaplanowane, aż do 19. Aby dał im spokój nie musieli się prawie
wcale wysilać, po prostu robić to co wymyślił, nic trudnego. A
znając Kidę były to zajęcia nie wymagające myślenia. Pełen
relaks. Po zjedzeniu wspólnego śniadania, chłopcy udali się do
Skateparku. Kida, Mikado i Neko wzięli rolki, Zaki rower, a Satoshi
i Akai deskorolki. Przez dobre półtorej godziny wyczyniali
przeróżnie akrobacje co chwilę wyśmiewając tego, który się
wywrócił. Szybko okazało się, że Zaki potrafił najlepsze
akrobacje i w ogóle radził sobie najlepiej. Mikado, Satoshiemu i
Akaiemu też nieźle szło. Neko i Kida radzili sobie najgorzej. Kida
co chwilę leżał na ziemi, a Neko chyba tylko dzięki szczęściu
dawał sobie jakoś radę. Po półtorej godzinie, chłopcy ruszyli
do kina. Nakupili najróżniejszych smakołyków i wpakowali się na
jakiś film akcji. Po półtorej godziny wyszli z kina i udali się na
lunch. Rozsiedli się przy jednym stoliku w jakiejś kawiarni. Mikado
i Zaki wdali się w jakąś rozmowę, między sobą przyciszonymi
głosami. Reszta rozmawiała razem śmiejąc się, czasem dość
głośno.
- No mówię Ci ten film był taki
pasjonujący, że normalnie nie mogłem. - Powiedział Kida.
- Mi się podobał ten moment kiedy ten
wielki blondyn lał głównego bohatera. - Zaśmiał się Akai. -
Jakoś skojarzyło mi się, że to Shizuo tłukący Kasukę.
- Nie było trudno to sobie wyobrazić
skoro to właśnie Kasuka grał głównego bohatera. - Roześmiał
się Satoshi. - Ale faktycznie, też miałem wrażenie, że blondyn
był wzorowany za Shizuo.
- A główny bohater chyba na Izayi. -
Zaśmiał się Neko. - Brakowało tylko latających znaków i
automatów z napojami a mielibyśmy to, co dość często dzieje się
w Ikebukuro.
- Tak. - Zaśmiał się Kida.
- Co racja to racja. - Przyznał
Satoshi.
- W tym mieście nie da się nudzić. -
Powiedział Neko pałaszując swój lunch.
- Właśnie, co do nudy. Słyszeliście
o tym nowym gangu "szarych"? - Zapytał Akai.
- Ta... słyszałem, że się tu kręcą.
- Przyznał Kida.
- Robią niezłe zamieszanie. -
Przytaknął Neko. Nagle zrobili się poważni. Zaki i Mikado
włączyli się do rozmowy.
- Widziałem kilku w Chu. - Przyznał
Zaki. - Nie podobają mi się te ich ciągle ataki na ludzi.
- Podobno byli też w Cziki. -
Powiedział Akai opierając głowę na ręce. - I tu w Ikebukuro też.
Mikado zamyślił się.
- Nie ma co się martwić. - Powiedział
Kida luźno. - Jeśli naprawdę zaczną przeszkadzać, Dollars się
tym na pewno zajmą.
- Też mi się tak zdaje. - Powiedział
Neko.
- Jednak sieją dość duży chaos, czy
Dollars sobie z tym poradzą? - Zapytał Akai.
- Nie bój nic, słyszałem, że
Dollars mają ludzi w każdej dzielnicy. - Uśmiechnął się
Satoshi.
- W sumie racja. - Powiedział Neko.
- Mikado, co ty tak nic nie mówisz? -
Zapytał Kida.
- Co? A nic! Zamyśliłem się trochę.
- Uśmiechnął się Mikado przepraszająco. - Po prostu, kolejny
gang? Nie za dużo już ich w tym mieście? Jeszcze brakuje tylko
chyba różowych, filetowych i będziemy mieli całą tęczę.
Wszyscy roześmiali się, ale w duchu
odetchnęli z ulgą. Każdy z nich wiedział, że Mikado jest ich
przywódcą, czyli przywódcą Dollars, ale nie wiedzieli o sobie na
wzajem. No poza Kidą i Satoshim, którzy wiedzieli o sobie.
Dokończyli lunch w miłej atmosferze starając się nie poruszać
ponownie drażliwego tematu.
Szczerze to nawet, nawet. To moje pierwsze opowiadanie z durarara, więc nie będę oceniać. Jednak może zrobisz jakiś wpis z postaciami. Nie mogę sobie nie których osób przypomnieć po nazwiskach i fajnie by było gdybyś dodawała opisy do swoich postaci. Widzę że coś kręcisz z tymi "szarymi". Wkurza mnie trochę Aki i jej brat. Ale może dlatego że za dużo to o nich nie wiem.
OdpowiedzUsuń