Regulamin

1. Jest to blog o tematyce Durarara. Jak nie lubisz w prawym górnym rogu jest czerwony krzyżyk - wciśnij go.
2. Każdy rozdział jest mój, oryginalnie pisany. Nie kopiuje i nie plagiatuje innych blogów.
3. Generalnie tematyka jest hetero (MxK) ale może pojawić się również tematyka homo (MxM) lub (KxK). Nie czepiać się. Ostrzegałam.
4. Nie spamować. Nie wklejać linków w komentarzach.
5. Nie przeklinać w komentarzach i nie obrażać nikogo.
6. Krytyka mile widziana ale nie chamska.

środa, 30 maja 2012

Rozdział III


Aki obudziła się i jęknęła. Spojrzała na komórę. Dwie nieodebrane wiadomości.

"Znowu się spóźniasz. Izaya"

Aki spojrzała na zegarek. 9.30.

- Boże! - Krzyknęła. - Zabije mnie!

Wyskoczyła z łóżka i pognała pod prysznic. Zauważyła, że jej barta nie ma w domu. Szybko wzięła prysznic, ubrała się, zjadła cokolwiek, chwyciła swoją torbę i komórkę, po czym wybiegła migiem z domu. Na dzień dobry wpadłaby pod motocykl.

- Super ten dzień nie mógł się już gorzej zacząć. - Mruknęła gdy motocykl zatrzymał się z piskiem opon. - Przepraszam!
- Ależ nie masz za co. - Motocyklista zdjął kask. Okazało się, że to Zaki. - Cześć Aki.
- Cześć Zaki. - Aki uśmiechnęła się.
- Gdzie Ci się tak spieszy? - Zapytał Zaki.
- Jestem już ponad godzinę spóźniona do pracy. - Powiedziała patrząc na zegarek. 10.10. - Szef mnie zabije.
- Podrzucić Cię? Właśnie jadę w stronę domu Izayi. - Powiedział Zaki.
- Serio, mógłbyś? - Zapytała Aki.
- No pewnie, wskakuj. - Powiedział Zaki, a Aki niezmiernie wdzięczna założyła kask, który jej rzucił i wskoczyła na motocykl.

Już po 10 minutach szaleńczej jazdy Zakiego byli przy bolku Izayi. Aki zsiadła i oddała kask Zakiemu.

- Jestem Ci niezmiernie wdzięczna Zaki. - Powiedziała Aki. - Jak mam się odwdzięczyć?
- Powiedzmy, że wisisz mi przysługę i tyle. - Powiedział Zaki.
- Dzięki. - Uśmiechnęła się Aki. - Jak tam siostra?
- Dobrze. Ale chyba powinnaś się śpieszyć.
- Racja, na razie Zaki. - Powiedziała biegnąc do budynku i machając mu.
- Na razie. - Zaki odjechał z piskiem opon, a Aki wbiegła do budynku. Otworzyła drzwi swoją kartą i wbiegła na górę. Tam też otworzyła drzwi i weszła do pokoju.
- Izaya, sorry za spóźnienie, ale... - Zaczęła i dopiero rozejrzała się po pokoju.

Izaya nie był sam, a na widok jego towarzysza Aki pobladła. Czuła, że ten dzień skończy się bardzo źle. Na kanapie na przeciwko Izayi siedział nie kto inny, jak Kasuka Heiwajima.

- No na reszcie jesteś Aki. Ile można się spóźnić? - Zapytał Izaya.
- Przepraszam, zaspałam. - Powiedziała wypranym z emocji głosem. Izaya roześmiał się.
- Powinnaś podziękować mojemu gościowi. Nie mam czasu się teraz tobą zajmować. - Powiedział Izaya zadowolony z siebie.
- Nie mam zamiaru mu za nic dziękować, możesz mnie opierzyć jak chcesz. - Aki nadal miała głos wyprany z emocji.
- Powiedzmy, że nie zauważyłem. Nie mam na to czasu i humoru. A właśnie, nie przywitasz się z moim klientem, przecież dobrze się znacie. Nieprawdaż? - Zapytał Izaya.
- Witaj Aki-chan. - Powiedział tym swoim spokojnie irytującym głosem Kasuka.

Aki nic nie powiedziała, tylko bezceremonialnie weszła na górę żeby zająć się swoją robotą, modląc się do wszystkich znanych jej bóstw i mocy, aby Kasuka jak najszybciej sobie stąd poszedł. Izaya zaśmiał się.

- Aki-chan chyba jest nie w humorze. - Powiedział Izaya. - Wróćmy do naszej rozmowy. Aaa... Aki-chan nie trzaskaj drzwiami!

Aki ledwo powstrzymała drzwi, które już miały trzasnąć i zamknęła je po ciuchu, po czym opadła na swój fotel i ukryła twarz w dłoniach.

***

Zaki podjechał pod "Rosyjskie sushi". Zsiadł z motoru, ściągnął kask i wszedł do środka. Od razu powitał go znajomy uśmiech Simona.

- Witamy!
- Cześć Simon.
- Życzysz sobie czegoś?
- Tak, herbatę zieloną i zestaw Otoro.
- Jasne. Zaraz będzie.

Zaki podziękował mu skinieniem głowy i rozejrzał się po barze. Szybko znalazł czego szukał. Kida, Mikado, Satoshi, Akai i Neko siedzieli w jednym z boksów. Szybko się tam udał.

- Cześć chłopaki. - Powiedział i usiadł obok Mikado.
- Spóźniłeś się. - Zarzucił mu Kida.
- Sorry, ale podwoziłem Aki do roboty, żeby za bardzo jej się od Izayi nie oberwało, bo zaspała. - Powiedział Zaki.
- No to masz usprawiedliwienie. - Powiedział Satoshi. - Przynajmniej jedno jest dobrego w tym, że Aki tam pracuje. Izaya jej nie wywali, bo nikt inny nie jest w stanie z nim pracować.
- W sumie prawda. - Powiedział Kida. - Ale mieliśmy dzisiaj nie gadać o problemach. Dziś jest dzień luzu!

Inni wywrócili oczami. Rzadko kiedy chłopcy spotykali się wszyscy razem poza szkołą, nic więc dziwnego, że wszyscy podejrzewali, że Kida miał już wszytko zaplanowane, aż do 19. Aby dał im spokój nie musieli się prawie wcale wysilać, po prostu robić to co wymyślił, nic trudnego. A znając Kidę były to zajęcia nie wymagające myślenia. Pełen relaks. Po zjedzeniu wspólnego śniadania, chłopcy udali się do Skateparku. Kida, Mikado i Neko wzięli rolki, Zaki rower, a Satoshi i Akai deskorolki. Przez dobre półtorej godziny wyczyniali przeróżnie akrobacje co chwilę wyśmiewając tego, który się wywrócił. Szybko okazało się, że Zaki potrafił najlepsze akrobacje i w ogóle radził sobie najlepiej. Mikado, Satoshiemu i Akaiemu też nieźle szło. Neko i Kida radzili sobie najgorzej. Kida co chwilę leżał na ziemi, a Neko chyba tylko dzięki szczęściu dawał sobie jakoś radę. Po półtorej godzinie, chłopcy ruszyli do kina. Nakupili najróżniejszych smakołyków i wpakowali się na jakiś film akcji. Po półtorej godziny wyszli z kina i udali się na lunch. Rozsiedli się przy jednym stoliku w jakiejś kawiarni. Mikado i Zaki wdali się w jakąś rozmowę, między sobą przyciszonymi głosami. Reszta rozmawiała razem śmiejąc się, czasem dość głośno.

- No mówię Ci ten film był taki pasjonujący, że normalnie nie mogłem. - Powiedział Kida.
- Mi się podobał ten moment kiedy ten wielki blondyn lał głównego bohatera. - Zaśmiał się Akai. - Jakoś skojarzyło mi się, że to Shizuo tłukący Kasukę.
- Nie było trudno to sobie wyobrazić skoro to właśnie Kasuka grał głównego bohatera. - Roześmiał się Satoshi. - Ale faktycznie, też miałem wrażenie, że blondyn był wzorowany za Shizuo.
- A główny bohater chyba na Izayi. - Zaśmiał się Neko. - Brakowało tylko latających znaków i automatów z napojami a mielibyśmy to, co dość często dzieje się w Ikebukuro.
- Tak. - Zaśmiał się Kida.
- Co racja to racja. - Przyznał Satoshi.
- W tym mieście nie da się nudzić. - Powiedział Neko pałaszując swój lunch.
- Właśnie, co do nudy. Słyszeliście o tym nowym gangu "szarych"? - Zapytał Akai.
- Ta... słyszałem, że się tu kręcą. - Przyznał Kida.
- Robią niezłe zamieszanie. - Przytaknął Neko. Nagle zrobili się poważni. Zaki i Mikado włączyli się do rozmowy.
- Widziałem kilku w Chu. - Przyznał Zaki. - Nie podobają mi się te ich ciągle ataki na ludzi.
- Podobno byli też w Cziki. - Powiedział Akai opierając głowę na ręce. - I tu w Ikebukuro też.

Mikado zamyślił się.

- Nie ma co się martwić. - Powiedział Kida luźno. - Jeśli naprawdę zaczną przeszkadzać, Dollars się tym na pewno zajmą.
- Też mi się tak zdaje. - Powiedział Neko.
- Jednak sieją dość duży chaos, czy Dollars sobie z tym poradzą? - Zapytał Akai.
- Nie bój nic, słyszałem, że Dollars mają ludzi w każdej dzielnicy. - Uśmiechnął się Satoshi.
- W sumie racja. - Powiedział Neko.
- Mikado, co ty tak nic nie mówisz? - Zapytał Kida.
- Co? A nic! Zamyśliłem się trochę. - Uśmiechnął się Mikado przepraszająco. - Po prostu, kolejny gang? Nie za dużo już ich w tym mieście? Jeszcze brakuje tylko chyba różowych, filetowych i będziemy mieli całą tęczę.

Wszyscy roześmiali się, ale w duchu odetchnęli z ulgą. Każdy z nich wiedział, że Mikado jest ich przywódcą, czyli przywódcą Dollars, ale nie wiedzieli o sobie na wzajem. No poza Kidą i Satoshim, którzy wiedzieli o sobie. Dokończyli lunch w miłej atmosferze starając się nie poruszać ponownie drażliwego tematu.

1 komentarz:

  1. Szczerze to nawet, nawet. To moje pierwsze opowiadanie z durarara, więc nie będę oceniać. Jednak może zrobisz jakiś wpis z postaciami. Nie mogę sobie nie których osób przypomnieć po nazwiskach i fajnie by było gdybyś dodawała opisy do swoich postaci. Widzę że coś kręcisz z tymi "szarymi". Wkurza mnie trochę Aki i jej brat. Ale może dlatego że za dużo to o nich nie wiem.

    OdpowiedzUsuń