Regulamin

1. Jest to blog o tematyce Durarara. Jak nie lubisz w prawym górnym rogu jest czerwony krzyżyk - wciśnij go.
2. Każdy rozdział jest mój, oryginalnie pisany. Nie kopiuje i nie plagiatuje innych blogów.
3. Generalnie tematyka jest hetero (MxK) ale może pojawić się również tematyka homo (MxM) lub (KxK). Nie czepiać się. Ostrzegałam.
4. Nie spamować. Nie wklejać linków w komentarzach.
5. Nie przeklinać w komentarzach i nie obrażać nikogo.
6. Krytyka mile widziana ale nie chamska.

środa, 13 czerwca 2012

Rozdział IV


Aki siedziała nieźle wściekła i bliska łez w swoim "gabinecie" w domu Izayi dobrą godzinę i stukała palcami po klawiaturze z irytacją. Nie potrafiła sobie odpowiedzieć na pytanie "Dlaczego?". Dlaczego ten debil tu jest? Dlaczego gada z Izayią, przecież się nie cierpią? Dlaczego musiała przyjść do pracy i popsuć sobie dzień? Dlaczego miała wrażenie, że Kasuka zrobił to specjalnie? Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Miała mętlik w głowie. Nagłe usłyszała głos Izayi.

- Aki, wychodzę! Będę koło 14, zrób coś dobrego na lunch!
- Jestem twoją asystentką czy kucharką?! - Zapytała zirytowana, ale jednak trochę zadowolona. Skoro Izaya wychodził to tego debila już tu nie ma.

- Powiedzmy, że dwa w jednym!
- W takim razie chcę podwyżkę! - Zażartowała Aki. Izaya roześmiał się.
- Na razie!
- Na razie!

Usłyszała zamykając się drzwi i odetchnęła. Na reszcie sama. Wstała i rozprostowała się. Wyszła swobodnie z gabinetu i zeszła na duł do kuchni zrobić sobie kawę, nie za dobrze spała w nocy. Wcześniej przeczytałam wiadomość od Celty, która nie za bardzo podniosła ją na duchu: "Nic jeszcze nie wymyśliłam, ale jakoś to załatwimy, o nic się nie martw.". Kiedy robiła sobie kawę usłyszała otwierane się drzwi. Westchnęła, pewnie Izaya zapomniał czegoś wziąć.

- Czego zapomniałeś tym razem, hę? - Zapytała rozbawiona.
- Porozmawiać z Tobą. - Usłyszała głos Kasuki i jej serce na moment stanęło.

Odwróciła się powoli. Stał w drzwiach kuchni i opierał się o framugę oraz perfidnie się jej przyglądał. Aki zirytowała się. Pierwsza myśl jaka przeszła jej przez głowę to: Izaya, Ty parszywy zdrajco!

- Skąd znałeś hasło? - Aki starała się mieć spokojny głos.
- Gdy Izaya poszedł do łazienki, sprawdziłem w jego komputerze. - Powiedział szczerze Kasuka. Aki poczuła ulgę, drań Izaya jej nie zdradził.
- Możesz być pewny, że jeszcze dziś zostanie zmienione. - Powiedziała Aki.
- Oj, no co ty? Nie cieszysz się, że mnie widzisz? Musisz coś do mnie nadal czuć Aki-chan. - Kasuka uśmiechnął się tak jak tylko on potrafił.
- Tak. Czuję, że będę rzygać. - Powiedziała Aki.
- Oj nie bądź taka.
- Zamknij się i wyjdź zanim zadzwonię po Izayę. - Powiedziała Aki, widząc jak niebezpiecznie blisko Kasuka niej jest. A w pobliżu nie było żadnego ostrego narzędzia. A na swój pech nie była Shizuo, nie mogła w niego rzucić lodówką. A swój sztylet zostawiła na górze.
- Na pewno się stęskniłaś. W końcu jesteśmy przyjaciółmi. - Powiedział Kasuka.
- Nie, nie jesteśmy. Wyjdź. - Powtórzyła Aki.
- Oj, jakaś ty zadziora Aki-chan. - Kasuka wyciągnął rękę i pogłaska ją po policzku.

Aki odtrąciła jego rękę i zaczęła się odsuwać. Po kilku krokach uderzyła w blat szafki. Cholera. Pomyślała. Ma taki wielki dom, a akurat kuchnia jest taka mała. Kasuka nadal się zbliżał i Aki poczuła się jak w pułapce. Nie miała gdzie uciec. Chyba że prze okno i od razu się zabić, w końcu to 20 piętro. Kasuka stanął pół metra przed nią i uśmiechnął się.

- I co teraz Aki-chan?
- Odwal się. - Zamachnęła się aby uderzyć go w twarz, ale złapał jej rękę i zaśmiał się.
- Nadal jesteś tylko małą dziewczynką. - Powiedział i pochylił się.

Pocałował ją. W Aki wszytko protestowało. Najpierw go ugryzła w wargę, ale nie przejął się tym tylko zachichotał. Nie wytrzymując wykorzystała to, że ma lekko nogi w rozkroku i uderzyła go kolanem w czułe miejsce. Jęknął z bólu i puścił ją. Wykorzystała to, aby uderzyć go z całej siły w brzuch, aż się skulił, a potem z kolanka w twarz. Upadł za ziemię, a ona wykorzystując to pobiegła do drzwi kuchni. Miała zamiar wybiec z budynku i gdzieś się schować, po czym zadzwonić do Izayi. Dobiegając do drzwi kuchni obejrzała się, aby sprawdzić czy Kasuka nadal zwija się z bólu i w drzwiach wpadła na coś z całą siłą. Okazało się że tym czymś był nie kto inny jak sam Izaya. Aki odetchnęła z ulgą, a on chwycił ją by nie upadła na ziemię i przytrzymał. Była uratowana. Izaya spojrzał na Aki a potem Kasukę.

- To było dość brutalne Aki-chan. - Powiedział widząc, że Kasuka ledwo podnosi się z ziemi.
- Izaya... - Mruknęła. - Co ty tu robisz?
- Zauważyłem, że jego samochód nie zniknął z podjazdu gdy wyszedł, więc wróciłem sprawdzić. I miałem rację. Coś tak czułem, że za bardzo o Ciebie wypytywał. - Powiedział Izaya, patrząc szyderczo na Kasukę, który ledwo wstał i otarł twarz z krwi. - Sama go wpuściłaś?
- Nie, zakosił Ci hasło z komputera. - Powiedziała Aki zdziwiona, że nadal trzymał ją w czymś co można było nazwać uściskiem, co najwyraźniej robił nie za bardzo świadomie.
- Coś tak czułem. - Powiedział Izaya. - No nic, zaraz zmienię hasło, ale najpierw... Ty. - Wskazał na Kasukę. - Albo wyjdziesz stąd sam, albo Cię z stąd wyrzucę oknem.

Kasuka uśmiechnął się szyderczo.

- Wierz mi sam wyjdę. - Powiedział Kasuka stawiając kulejące kroki.

Izaya cofnął się od drzwi w głąb pokoju, ciągnąc za sobą Aki. Czuł, że jest w zbyt dużym szoku aby mogła sama reagować i nie mylił się. Aki dopiero po jakiś dwóch sekundach uświadomiła sobie, co właściwie Izaya robi. Kasuka chwiejnie wyszedł z kuchni i ruszył do wyjścia odprowadzany wzrokiem przez Izayę i Aki. Gdy był przy drzwiach odwrócił się.

- Zobaczysz Aki, jeszcze będziesz moja. A tego co dziś zrobiłaś będziesz żałować. - Powiedział Kasuka.
- Uważaj, żebyś nie żałował tych słów. - Powiedział Izaya z szyderczym uśmiechem, a Kasuka wyszedł.

Izaya puścił Aki, która opadła na kanapę, a sam podszedł do drzwi i zmienił hasło. Następnie spojrzał na Aki, chcąc ją prosić, aby przyniosła swoją kartę, aby zmienił hasło, które było na niej wgrane, jednak stanął jak wryty. Aki miała tak przerażone i zszokowane oczy, jakich jeszcze nie widział. Wcześniej tak nie wyglądała. Adrenalina musiała utrzymywać ją w stanie możliwym do jakiegokolwiek myślenia i obrony, teraz gdy Kasuki już nie było i była bezpieczna, cała ją opuściła i najwyraźniej sytuacja ją sparaliżowała. Nigdy nie widział jej w takim stanie. Nigdy nie widział nikogo w takim stanie, nawet osób nad którymi się znęcał.

- Aki, już jest okej. - Powiedział. Aki zwróciła na niego wzrok i ku jego przerażeniu wybuchnęła płaczem.

***

Chłopaki po lunchu poszli na przechadzkę. Odwiedzili sklep z grami, z mangami oraz wiele innych. Potem poszli na mecz, na którym dość dobrze się bawili, a następnie do baru, w którym mogli pograć w różne gry. Akai i Satoshi grali w jakieś wyścigi, Satoshi wygrywał. Mikado grał w Pac Mana. Kida w jakiś football, a Zaki i Neko w jakieś inne gry. Kiedy wybiła 18.30 pożgali się i ruszyli do domów, a każdy myślał, tylko o jednym. O spotkaniu na czacie liderów, które miało odbyć się o 19. Każdy chciał poruszyć temat szarych i każdy chciał się nimi zająć. Każdemu nie podobało się to że jakieś żółtodzioby sieją panikę w ich mieście. W końcu było to miasto Dollars i nikogo innego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz