Regulamin

1. Jest to blog o tematyce Durarara. Jak nie lubisz w prawym górnym rogu jest czerwony krzyżyk - wciśnij go.
2. Każdy rozdział jest mój, oryginalnie pisany. Nie kopiuje i nie plagiatuje innych blogów.
3. Generalnie tematyka jest hetero (MxK) ale może pojawić się również tematyka homo (MxM) lub (KxK). Nie czepiać się. Ostrzegałam.
4. Nie spamować. Nie wklejać linków w komentarzach.
5. Nie przeklinać w komentarzach i nie obrażać nikogo.
6. Krytyka mile widziana ale nie chamska.

piątek, 18 maja 2012

Rozdział I


B*: To jest nudne, liderze.
Z**: Właśnie, może mój gang skopać im tyłki?
B: Ej ja to chciałem zaproponować. Zielona jesteś nie w porządku.
Z: Morda, Biały.
Cza***: Obydwoje się zamknijcie, niech lider zdecyduje.
Cze****: Jesteś okropny Czarny. Dlaczego tak brzydko mówisz?
Cza: Macie się zamknąć, jasne? Liderze powiedz im żeby się zamknęli.
L*****: Proszę uspokójcie się. Żaden z was nie musi opuszczać swojej dzielnicy. Żółty się tym zajmie i bez kolorowi Dollars, okej?
B: Jak chcesz, szefie. To wszytko na dziś?
L: Tak.
B: To ja spadam. Do jutra.
Cza: Ja też spadam.
Cze: Boże. No to na razie.
Ż******: Wszystkim się zajmę, nie bój nic szefie. Narka.
P*******: No to nara.
N: No to ja też kończę. Pa.
L: Zielona coś nie tak?
Z: Nie. Ale czuję się trochę zawiedziona.
L: Nic się nie martw. Do jutra.
Z: No hej.

- Co tam robisz? - Usłyszała znajomy głos.

Aki podniosła wzrok i zobaczyła Izayę.

- A to tylko ty. - Mruknęła Aki pośpiesznie zamykając laptopa, aby nic nie zobaczył.
- A kogo się spodziewałaś w moim domu, poza mną? - Zapytał kpiąco Izaya i przeszedł do kuchni.
- Świętego mikołaja. - Mruknęła Aki.
- Co mówisz, nie usłyszałam?! - Powiedział Izaya.
- Nikogo! - Odpowiedziała i mruknęła pod nosem. - Ty wredny głąbie.
- Chcesz kawę?! - Zapytał Izaya.
- Jak mi zrobisz to chce!
- Okej! A tak mianowicie, widziałem dzisiaj Shizu-chan!
- Łał i żyjesz?! - Zapytała ironicznie Aki.
- Tak! I wyobraź sobie, że szef Dollars nas motywuje do jakiejś akcji! - Zaśmiał się Izaya.
- No co ty? - Mruknęła pod nosem. - Tak, jakiej?!
- A nic ciekawego. Kida i Shizuo wszytko załatwią. - Powiedział Izaya.
- Aha!

Izaya wszedł do pokoju i postawił jej kawę przed nosem, a sam usiadł na swoim krześle przed komputerem. Aki lubiła Izayę, ale wolała się do tego nie przyznawać. Jednak zawsze czuła zachwyt gdy siedział na tym fotelu i coś robił. Zaczerwieniła się gdy zorientowała się, że spojrzał na nią.

- Co to za mina? - Zapytał.
- Jaka mina? - Mruknęła otwierając laptopa i wchodząc na pierwszą lepszą stronkę.
- Żadna. - Zaśmiał się.
- Jesteś wredny.
- Wiem. Heh. Jak chcesz możesz iść do domu resztę sam dokończę.
- Okej. - Powiedziała i wstała, po czym zebrała swoje rzeczy.
- Jesteś dla mnie zagadką Aki, jedną z niewielu. Ale kiedyś Cię rozgryzę. - Powiedział Izaya.
- Powodzenia. - Mruknęła, ubrała się i wyszła.
- Oj jaka ona słodka, gdy się złości. - Powiedział gdy wyszła i trzasnęła drzwiami.

Aki po wyjściu z budynku kopnęła pierwszy lepszy śmietnik.

- Jak ja nie ciepie, gdy on jest taki, uh! - Mruknęła i ruszyła przed siebie. Nagle usłyszała znajomy głos.
- Aki-san! - Obejrzała się i zobaczyła swoich kolegów ze szkoły: Satoshiego i Kidę.
- Kida-kun, Satoshi-kun. Cześć. - Powiedziała. - Co tu robicie?
- Idziemy akurat do Shizuo, idziesz z nami? - Zapytał Kida.
- Przepraszam, ale nie bardzo mam na to ochotę. Ale mogę się przejść z wami bo idę w tą samą stronę. - Powiedziała Aki.
- Spoko. - Powiedział Satoshi. - A co ty tu właściwie robisz?
- Po szkole pracuję w tym budynku. - Aki wskazała na blok Izayi.
- Aki, mówiłem Ci, aby rzuciła tą robotę u Izayi. - Powiedział Kida. - To nie bezpieczne.
- Oj daj spokój. Izaya nie jest aż taki straszy. - Mruknęła Aki.
- Oj czy ja wiem. - Mruknął Satoshi. - Wiele o nim słyszałem.
- Znam go osobiście i żałuję. - Powiedział Kida.
- Oj przestańcie. - Mruknęła Aki lekko zezłoszczona - Mój wybór, moja decyzja. Już to przerabialiśmy z miliard razy.
- OMG! Ty się w nim bujasz! - Powiedział Kida.
- Nie prawda! - Powiedziała Aki zaczerwieniona.
- Jak to nie! Przecież widzę! - Powiedział Kida.
- No jasne! - Powiedział Satoshi.
- Nie! Jesteście wredni!
- Marzy Ci się nazwisko Orihara, co? - Zaśmiał się Kida. - Ale nie radzę.
- Dajcie mi spokój! - Powiedziała Aki.
- Zakochana para, Aki i Izaya. - Zanucił Satoshi.
- Ej bo sobie sama pójdę do domu!
- Tak, to jaki jest inny powód dla którego u niego pracujesz? - Zapytał Kida.
- Dobrze płaci. - Powiedziała Aki.
- Ściema. Twoja poprzednia pracodawczyni płaciła Ci więcej. - Powiedział Satoshi.
- Uh! - Aki przyśpieszyła kroku.
- Oj weź się nie złość! - Zaśmiał się Kida. - Ale radziłbym Ci na niego uważać, wiesz?
- Wiem. - Mruknęła i ruszyli dalej razem nie poruszając już tego tematu.

Kiedy się rozstali, Aki prosto ruszyła do swojego domu. Kida i Satoshi ruszyli do Shizuo.

- Wiesz, co nie podoba mi się to. - Mruknął Satoshi.
- Co?
- Że Aki buja się w Izayi. - Powiedział Satoshi. - On jest niebezpieczny. To się może dla niej źle skończyć. Gdyby tylko on nie był w Dollars.
- Oh weź przestań. - Powiedział Kida. - Izaya to wredny cham i jak się sama odkocha to go oleje, co my na to poradzimy? Właśnie, Satoshi, jak tam Neru?
- Dalej w szpitalu. Eh, czemu ona musi się pakować w jakieś kłopoty? Wiecznie? - Mruknął Satoshi.
- Trzeba było jej nie przyjmować do Białych. - Powiedział Kida.
- Wiem. Ale teraz już za późno. - Powiedział.
- No tak. O Shizuo! - Zawołał Kida.
- Kida. I Satoshi. A co wy tu robicie? - Zapytał gasząc akurat papierosa.
- Musimy się zająć tą sprawą o którą prosił lider. Masz mi pomóc.
- Jak zawsze. Spotkamy się w umówionym miejscu za dwie godziny, jak skończę robotę, okej?
- Jasne. Na razie! - Zawołali biegnąc w stronę parku.
- Boże, nawet dzieciaki. Dobrze że Izaya się przynajmniej w to nie wtrąca. - Mruknął Shizuo.

***

Gdy Aki doszła do domu, od progu zauważyła, że jej brat już jest obecny, po odgłosach gry na PSP.

- Wróciłam. - Powiedziała.
- Cześć siostra, kolację masz w kuchni. - Usłyszała głos Akaiego.
- Zrobiłeś kolację? - Zdziwiła się bardzo szczerze.
- No co ty, ja? W życiu. Byli tu Celty i Shizuo po południu. Nie wyobrażasz sobie jak ona dobrze gotuje. - Powiedział Akai.
- A ty jak zawsze masz czelność ją wykorzystywać. - Powiedziała Aki udając się do kuchni.
- Trzeba sobie jakoś w życiu radzić. A w sumie to sama zaproponowała. - Powiedział Akai.
- No co ty? - Mruknęła.
- A właśnie. - Powiedziała Akai. - Shizuo kazał Ci po raz miliardowy przekazać, że nie podoba mu się to, że pracujesz u Izayi.
- Boże on też nie może przestać mi tego powtarzać? - Warknęła Aki.
- A co, nie jest jedyną osobą która Ci to dziś mówiła? - Zapytał Akai.
- Ta... Kida i Satoshi. - Westchnęła Aki wchodząc do salonu z kolacją i siadając na kanapie. Akai siedział na ziemi i nadal pykał w swoją grę. - Ty też sądzisz, że to błąd?
- Niby co? - Zapytał Akai.
- To, że pracuje u Izayi. - Powiedziała Aki.
- Mnie to zwisa. Pracuj se choćby w burdelu jak masz ochotę. - Powiedział Akai. - Bylebyś tylko przynosiła kasę i mnie utrzymywała.
- Dzięki. - Mruknęła Aki.
- Oj weź przestań. Wiesz, że mnie zwisa co i gdzie robisz. Jakbyś postanowiła wyjechać do Ameryki, pewnie by też mi to zwisało. Shizuo by mnie utrzymywał. - Powiedział Akai.
- W sumie racja. - Powiedziała Aki pałaszując kolację, która faktycznie była świetna.
- A tak btw, co tam w robocie? - Zapytał Akai.
- Nudy, jak zawsze.
- Czyli nic nowego. - Powiedział Akai. - Ale czuję, że szykuje się jakaś gruba afera.
- Hę? A niby skąd to wiesz? - Zapytała Aki.
- Gdybyś widziała chodź trochę świata poza swoim "cudnym" Izayą i nie siedziała wiecznie w robocie, też byś się zorientowała. Wystarczy siąść sobie w jakiejś kawiarni i posłuchać co ludzie mówią, albo wejść na jakieś forum. Chodzą plotki o nowym gangu, który rozszerzył się już na kilka regionów Tokio. - Powiedział Akai.

Aki nie zdenerwowała się. Akai wiedział o jej "fobii" na temat Izayi. Zaniepokoiła się tym nowym gangiem. Nic o tym nie słyszała, co ją zdziwiło. Postanowiła jednak zmniejszyć zapał brata, który miał jakąś obsesję na temat przeróżnych gangów.

- Sądzę, że przesadzasz skoro nie słyszałam o tym u Izayi. - Powiedziała Aki.

Akai wywrócił oczami i wyszedł z pokoju po chwili wrócił z jej laptopem.

- Ej, ktoś Ci pozwolił? - Zapytała Aki.
- Patrz na to. - Powiedział i podsunął jej pod nos laptopa z włączonym jakiś forum.

"Nowy gang znowu kogoś zaatakował!"
"Podobno atakują tylko w nocy."
" Widziano ich w dzielnicy Cziki."
"Podobno w Ikebukuro też."
"Ja słyszałem, że chodzą ubrani na szaro."
"Ponoć byli też w Chu."

- Widzisz, nie kłamię. - Powiedział Akai. - Szary gang.
- To mogli być czarni, w nocy wszystko wydaje się szare. - Mruknęła Aki, ale już wiedziała, że to kłamstwo, bo Czarny nigdy nie zrobiłby czegoś w brew liderowi.
- Pisze szary. - Powiedział Akai. - A poza tym dzielnica Czarnych to chyba Chu, co nie? Po co mieliby się odsłaniać na własnym terenie.
- No nie wiem.
- Powinnaś podpytać tego twojego Izayę.
- Ustalmy jedno ok? Żadnego MOJEGO Izayę, tylko mojego szefa. - Poprawiła go Aki.
- Dobra, musisz podpytać swojego szefa.
- Może i to zrobię, ale dla Ciebie pajacu mam jedną informację. Przestań się interesować gangami i nie mieszaj w ich sprawy. - Powiedziała Aki.
- Ty możesz sobie pracować u Izayi, a ja nie mogę się interesować gangami, ta? Ten żart ma puentę? - Zapytał Akai.
- To nie żart, gangi są niebezpieczne. - Powiedziała Aki.
- A Izaya Orihara to może nie? - Akai uniósł brwi.
- Szczerze, wolałabym żebyś pracował z Izayą niż z jakimś gangiem. - Powiedziała Aki.
- A u mnie na odwrót, ale czy ja się wpierniczam do twojego, życia? - Zapytał Akai.
- No nie...
- To przestań się wpierniczać do mojego. A tak poza tym, to Izaya też jest w gangu, a może nie wiesz?
- Wiem.
- No to koniec rozmowy. - Akai wrócił do swojej gry.
- Pajac. - Mruknęła Aki i weszła na forum swojego gangu.

Zalogowała się. Mogła to spokojnie robić przy bracie i tak go nie interesowało, co robi. Spojrzała na informację o liczbie online członków na forum: 54.
Z: Potrzebuję informacji o "szarych".
C********: O, dzień dobry szefuniu. O szarych nic nie słyszałem.
C: Ja słyszałam, ponoć sieją spustoszenie każdej nocy.
C: Gdyby tak było to lider by coś chyba szefowi o tym powiedział, nie?
C: Może sam jeszcze nic nie wie?
C: Niby byli w Ikebukuro i nic by nie wiedział?
Aki wywróciła oczami.
Z: Ktoś wie co to za jedni?
C: Nie szefuniu.
Z: Pojawili się może w naszej dzielnicy?
C: Nie.
C: Nic o tym nie słyszałem.
C: U nas spokojnie.
Z: Gdyście się czegoś dowiedzieli dajcie znać.
C: Jasne.
C: Spoko.
C: Nie ma problemu.
ZSZ*********: Nie bój nic szefie, wszystkiego pilnuję, koło 24 dojdzie raport.
Z: Dzięki wszystkim, kończę.
C: Pa.
C: Na razie szefie.
C: Nq.
Aki wylogowała się i westchnęła. Chyba będę musiała podpytać jednak Izayę. Spojrzała na barta, który uparcie starał się pokonać jakiegoś bosa. Wywróciła oczami. Co mu się tej grze podobało? Wstała, odniosła i umyła talerz po czym przeniosła się do swojego pokoju. Spojrzała na komórkę. Miała trzy nieodebrane wiadomości. Westchnęła, rzuciła się na łóżko i przeczytała pierwszą.

"Jutro nie ma szkoły, idziemy się przejść na miasto jak skończysz robotę u tego dupka Izayi? Tatiana"

Aki westchnęła i odpisała.

"To nie jest dupek, a tak poza tym to nie ma sprawy. Dam znać godzinę przed skończeniem roboty. Aki"

Otworzyła drugą wiadomość.

"Daj znać jak wrócisz do domu, musimy pogadać. Celty"

Aki ponownie westchnęła.

"Jestem w domu, gdzie i o której? Aki"

Otworzyła trzecią wiadomość.

"Nie ignoruj mnie! Pamiętaj co dla Ciebie zrobiłem. Kasuka"

Aki westchnęła. Tak tylko tego mi jeszcze brakowało do szczęścia, żeby Kasuka zaczął znowu się do mnie dowalać. Super. Oczywiście nie odpisała na sms. Zaraz jednak przyszedł sms od Celty.

"Wpadnę do Ciebie do domu po 23, okej? Celty"

"Jasne, nie ma sprawy. Aki."

Po chwili przyszedł kolejny sms.

"To jest dupek i dobrze o tym wiesz. Co do poinformowania mnie o końcu twojej pracy u tej kanalii, nie ma sprawy ; ). Tatiana"

Aki westchnęła. Miała już dość wysłuchiwania czemu Izaya to "dupek, menda, popapraniec, świr, debil, egocentryk, idiota, koleś z ego boga, pijawka, pasożyt, kanalia" właściwie podkreśl. Co ją obchodziła opinia innych? Nie mogli jej dać świętego spokoju, raz za czas? Nie odpisała na sms, nie miała ochoty się kłócić, a jeszcze chwila i by zaczęła kłótnie. Tatiana czasem za dużo papla. Aki westchnęła i przykryła głowę poduszką.

- Mam dość. - Mruknęła sama do siebie.

---------
* Biały
** Zielony
*** Czarny
**** Czerwony
***** Lider
****** Żółty
******* Pomarańczowy
******** Członkowie gangu piszący na forum
********* Zastępca szefa zielonych

2 komentarze:

  1. fajnie się zapowiada czekam na następne rozdziały. Mogłaś na początku a nie na końcu rozdziału napisać jaki znaczek odpowiada komu.
    ps.spoko logo ;p
    Pozdrawia Kosiarz

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Tylko tyle napisze, bo śmigam czytać dalej. Ale wypas! Aki się kocha w Izayi :D

    OdpowiedzUsuń