B*: To jest nudne, liderze.
Z**: Właśnie, może mój gang skopać
im tyłki?
B: Ej ja to chciałem zaproponować.
Zielona jesteś nie w porządku.
Z: Morda, Biały.
Cza***: Obydwoje się zamknijcie, niech
lider zdecyduje.
Cze****: Jesteś okropny Czarny.
Dlaczego tak brzydko mówisz?
Cza: Macie się zamknąć, jasne?
Liderze powiedz im żeby się zamknęli.
L*****: Proszę uspokójcie się. Żaden
z was nie musi opuszczać swojej dzielnicy. Żółty się tym zajmie
i bez kolorowi Dollars, okej?
B: Jak chcesz, szefie. To wszytko na
dziś?
L: Tak.
B: To ja spadam. Do jutra.
Cza: Ja też spadam.
Cze: Boże. No to na razie.
Ż******: Wszystkim się zajmę, nie
bój nic szefie. Narka.
P*******: No to nara.
N: No to ja też kończę. Pa.
L: Zielona coś nie tak?
Z: Nie. Ale czuję się trochę
zawiedziona.
L: Nic się nie martw. Do jutra.
Z: No hej.
- Co tam robisz? - Usłyszała znajomy
głos.
Aki podniosła wzrok i zobaczyła
Izayę.
- A to tylko ty. - Mruknęła Aki
pośpiesznie zamykając laptopa, aby nic nie zobaczył.
- A kogo się spodziewałaś w moim
domu, poza mną? - Zapytał kpiąco Izaya i przeszedł do kuchni.
- Świętego mikołaja. - Mruknęła
Aki.
- Co mówisz, nie usłyszałam?! -
Powiedział Izaya.
- Nikogo! - Odpowiedziała i mruknęła
pod nosem. - Ty wredny głąbie.
- Chcesz kawę?! - Zapytał Izaya.
- Jak mi zrobisz to chce!
- Okej! A tak mianowicie, widziałem
dzisiaj Shizu-chan!
- Łał i żyjesz?! - Zapytała
ironicznie Aki.
- Tak! I wyobraź sobie, że szef
Dollars nas motywuje do jakiejś akcji! - Zaśmiał się Izaya.
- No co ty? - Mruknęła pod nosem. -
Tak, jakiej?!
- A nic ciekawego. Kida i Shizuo
wszytko załatwią. - Powiedział Izaya.
- Aha!
Izaya wszedł do pokoju i postawił jej
kawę przed nosem, a sam usiadł na swoim krześle przed komputerem.
Aki lubiła Izayę, ale wolała się do tego nie przyznawać. Jednak
zawsze czuła zachwyt gdy siedział na tym fotelu i coś robił.
Zaczerwieniła się gdy zorientowała się, że spojrzał na nią.
- Co to za mina? - Zapytał.
- Jaka mina? - Mruknęła otwierając
laptopa i wchodząc na pierwszą lepszą stronkę.
- Żadna. - Zaśmiał się.
- Jesteś wredny.
- Wiem. Heh. Jak chcesz możesz iść
do domu resztę sam dokończę.
- Okej. - Powiedziała i wstała, po
czym zebrała swoje rzeczy.
- Jesteś dla mnie zagadką Aki, jedną
z niewielu. Ale kiedyś Cię rozgryzę. - Powiedział Izaya.
- Powodzenia. - Mruknęła, ubrała się
i wyszła.
- Oj jaka ona słodka, gdy się złości.
- Powiedział gdy wyszła i trzasnęła drzwiami.
Aki po wyjściu z budynku kopnęła
pierwszy lepszy śmietnik.
- Jak ja nie ciepie, gdy on jest taki,
uh! - Mruknęła i ruszyła przed siebie. Nagle usłyszała znajomy
głos.
- Aki-san! - Obejrzała się i
zobaczyła swoich kolegów ze szkoły: Satoshiego i Kidę.
- Kida-kun, Satoshi-kun. Cześć. -
Powiedziała. - Co tu robicie?
- Idziemy akurat do Shizuo, idziesz z
nami? - Zapytał Kida.
- Przepraszam, ale nie bardzo mam na to
ochotę. Ale mogę się przejść z wami bo idę w tą samą stronę.
- Powiedziała Aki.
- Spoko. - Powiedział Satoshi. - A co
ty tu właściwie robisz?
- Po szkole pracuję w tym budynku. -
Aki wskazała na blok Izayi.
- Aki, mówiłem Ci, aby rzuciła tą
robotę u Izayi. - Powiedział Kida. - To nie bezpieczne.
- Oj daj spokój. Izaya nie jest aż
taki straszy. - Mruknęła Aki.
- Oj czy ja wiem. - Mruknął Satoshi.
- Wiele o nim słyszałem.
- Znam go osobiście i żałuję. -
Powiedział Kida.
- Oj przestańcie. - Mruknęła Aki
lekko zezłoszczona - Mój wybór, moja decyzja. Już to
przerabialiśmy z miliard razy.
- OMG! Ty się w nim bujasz! -
Powiedział Kida.
- Nie prawda! - Powiedziała Aki
zaczerwieniona.
- Jak to nie! Przecież widzę! -
Powiedział Kida.
- No jasne! - Powiedział Satoshi.
- Nie! Jesteście wredni!
- Marzy Ci się nazwisko Orihara, co? -
Zaśmiał się Kida. - Ale nie radzę.
- Dajcie mi spokój! - Powiedziała
Aki.
- Zakochana para, Aki i Izaya. -
Zanucił Satoshi.
- Ej bo sobie sama pójdę do domu!
- Tak, to jaki jest inny powód dla
którego u niego pracujesz? - Zapytał Kida.
- Dobrze płaci. - Powiedziała Aki.
- Ściema. Twoja poprzednia
pracodawczyni płaciła Ci więcej. - Powiedział Satoshi.
- Uh! - Aki przyśpieszyła kroku.
- Oj weź się nie złość! - Zaśmiał
się Kida. - Ale radziłbym Ci na niego uważać, wiesz?
- Wiem. - Mruknęła i ruszyli dalej
razem nie poruszając już tego tematu.
Kiedy się rozstali, Aki prosto ruszyła
do swojego domu. Kida i Satoshi ruszyli do Shizuo.
- Wiesz, co nie podoba mi się to. -
Mruknął Satoshi.
- Co?
- Że Aki buja się w Izayi. -
Powiedział Satoshi. - On jest niebezpieczny. To się może dla niej
źle skończyć. Gdyby tylko on nie był w Dollars.
- Oh weź przestań. - Powiedział
Kida. - Izaya to wredny cham i jak się sama odkocha to go oleje, co
my na to poradzimy? Właśnie, Satoshi, jak tam Neru?
- Dalej w szpitalu. Eh, czemu ona musi
się pakować w jakieś kłopoty? Wiecznie? - Mruknął Satoshi.
- Trzeba było jej nie przyjmować do
Białych. - Powiedział Kida.
- Wiem. Ale teraz już za późno. -
Powiedział.
- No tak. O Shizuo! - Zawołał Kida.
- Kida. I Satoshi. A co wy tu robicie?
- Zapytał gasząc akurat papierosa.
- Musimy się zająć tą sprawą o
którą prosił lider. Masz mi pomóc.
- Jak zawsze. Spotkamy się w umówionym
miejscu za dwie godziny, jak skończę robotę, okej?
- Jasne. Na razie! - Zawołali biegnąc
w stronę parku.
- Boże, nawet dzieciaki. Dobrze że
Izaya się przynajmniej w to nie wtrąca. - Mruknął Shizuo.
***
Gdy Aki doszła do domu, od progu
zauważyła, że jej brat już jest obecny, po odgłosach gry na PSP.
- Wróciłam. - Powiedziała.
- Cześć siostra, kolację masz w
kuchni. - Usłyszała głos Akaiego.
- Zrobiłeś kolację? - Zdziwiła się
bardzo szczerze.
- No co ty, ja? W życiu. Byli tu Celty
i Shizuo po południu. Nie wyobrażasz sobie jak ona dobrze gotuje. -
Powiedział Akai.
- A ty jak zawsze masz czelność ją
wykorzystywać. - Powiedziała Aki udając się do kuchni.
- Trzeba sobie jakoś w życiu radzić.
A w sumie to sama zaproponowała. - Powiedział Akai.
- No co ty? - Mruknęła.
- A właśnie. - Powiedziała Akai. -
Shizuo kazał Ci po raz miliardowy przekazać, że nie podoba mu się
to, że pracujesz u Izayi.
- Boże on też nie może przestać mi
tego powtarzać? - Warknęła Aki.
- A co, nie jest jedyną osobą która
Ci to dziś mówiła? - Zapytał Akai.
- Ta... Kida i Satoshi. - Westchnęła
Aki wchodząc do salonu z kolacją i siadając na kanapie. Akai
siedział na ziemi i nadal pykał w swoją grę. - Ty też sądzisz,
że to błąd?
- Niby co? - Zapytał Akai.
- To, że pracuje u Izayi. -
Powiedziała Aki.
- Mnie to zwisa. Pracuj se choćby w
burdelu jak masz ochotę. - Powiedział Akai. - Bylebyś tylko
przynosiła kasę i mnie utrzymywała.
- Dzięki. - Mruknęła Aki.
- Oj weź przestań. Wiesz, że mnie
zwisa co i gdzie robisz. Jakbyś postanowiła wyjechać do Ameryki,
pewnie by też mi to zwisało. Shizuo by mnie utrzymywał. -
Powiedział Akai.
- W sumie racja. - Powiedziała Aki
pałaszując kolację, która faktycznie była świetna.
- A tak btw, co tam w robocie? -
Zapytał Akai.
- Nudy, jak zawsze.
- Czyli nic nowego. - Powiedział Akai.
- Ale czuję, że szykuje się jakaś gruba afera.
- Hę? A niby skąd to wiesz? -
Zapytała Aki.
- Gdybyś widziała chodź trochę
świata poza swoim "cudnym" Izayą i nie siedziała
wiecznie w robocie, też byś się zorientowała. Wystarczy siąść
sobie w jakiejś kawiarni i posłuchać co ludzie mówią, albo wejść
na jakieś forum. Chodzą plotki o nowym gangu, który rozszerzył
się już na kilka regionów Tokio. - Powiedział Akai.
Aki nie zdenerwowała się. Akai
wiedział o jej "fobii" na temat Izayi. Zaniepokoiła się
tym nowym gangiem. Nic o tym nie słyszała, co ją zdziwiło.
Postanowiła jednak zmniejszyć zapał brata, który miał jakąś
obsesję na temat przeróżnych gangów.
- Sądzę, że przesadzasz skoro nie
słyszałam o tym u Izayi. - Powiedziała Aki.
Akai wywrócił oczami i wyszedł z
pokoju po chwili wrócił z jej laptopem.
- Ej, ktoś Ci pozwolił? - Zapytała
Aki.
- Patrz na to. - Powiedział i podsunął
jej pod nos laptopa z włączonym jakiś forum.
"Nowy gang znowu kogoś
zaatakował!"
"Podobno atakują tylko w nocy."
" Widziano ich w dzielnicy Cziki."
"Podobno w Ikebukuro też."
"Ja słyszałem, że chodzą
ubrani na szaro."
"Ponoć byli też w Chu."
- Widzisz, nie kłamię. - Powiedział
Akai. - Szary gang.
- To mogli być czarni, w nocy wszystko
wydaje się szare. - Mruknęła Aki, ale już wiedziała, że to
kłamstwo, bo Czarny nigdy nie zrobiłby czegoś w brew liderowi.
- Pisze szary. - Powiedział Akai. - A
poza tym dzielnica Czarnych to chyba Chu, co nie? Po co mieliby się
odsłaniać na własnym terenie.
- No nie wiem.
- Powinnaś podpytać tego twojego
Izayę.
- Ustalmy jedno ok? Żadnego MOJEGO
Izayę, tylko mojego szefa. - Poprawiła go Aki.
- Dobra, musisz podpytać swojego
szefa.
- Może i to zrobię, ale dla Ciebie
pajacu mam jedną informację. Przestań się interesować gangami i
nie mieszaj w ich sprawy. - Powiedziała Aki.
- Ty możesz sobie pracować u Izayi, a
ja nie mogę się interesować gangami, ta? Ten żart ma puentę? -
Zapytał Akai.
- To nie żart, gangi są
niebezpieczne. - Powiedziała Aki.
- A Izaya Orihara to może nie? - Akai
uniósł brwi.
- Szczerze, wolałabym żebyś pracował
z Izayą niż z jakimś gangiem. - Powiedziała Aki.
- A u mnie na odwrót, ale czy ja się
wpierniczam do twojego, życia? - Zapytał Akai.
- No nie...
- To przestań się wpierniczać do
mojego. A tak poza tym, to Izaya też jest w gangu, a może nie
wiesz?
- Wiem.
- No to koniec rozmowy. - Akai wrócił
do swojej gry.
- Pajac. - Mruknęła Aki i weszła na
forum swojego gangu.
Zalogowała się. Mogła to spokojnie
robić przy bracie i tak go nie interesowało, co robi. Spojrzała na
informację o liczbie online członków na forum: 54.
Z: Potrzebuję informacji o "szarych".
C********: O, dzień dobry szefuniu. O
szarych nic nie słyszałem.
C: Ja słyszałam, ponoć sieją
spustoszenie każdej nocy.
C: Gdyby tak było to lider by coś
chyba szefowi o tym powiedział, nie?
C: Może sam jeszcze nic nie wie?
C: Niby byli w Ikebukuro i nic by nie
wiedział?
Aki wywróciła oczami.
Z: Ktoś wie co to za jedni?
C: Nie szefuniu.
Z: Pojawili się może w naszej
dzielnicy?
C: Nie.
C: Nic o tym nie słyszałem.
C: U nas spokojnie.
Z: Gdyście się czegoś dowiedzieli
dajcie znać.
C: Jasne.
C: Spoko.
C: Nie ma problemu.
ZSZ*********: Nie bój nic szefie,
wszystkiego pilnuję, koło 24 dojdzie raport.
Z: Dzięki wszystkim, kończę.
C: Pa.
C: Na razie szefie.
C: Nq.
Aki wylogowała się i westchnęła.
Chyba będę musiała podpytać jednak Izayę. Spojrzała na barta,
który uparcie starał się pokonać jakiegoś bosa. Wywróciła
oczami. Co mu się tej grze podobało? Wstała, odniosła i umyła
talerz po czym przeniosła się do swojego pokoju. Spojrzała na
komórkę. Miała trzy nieodebrane wiadomości. Westchnęła, rzuciła
się na łóżko i przeczytała pierwszą.
"Jutro nie ma szkoły, idziemy się
przejść na miasto jak skończysz robotę u tego dupka Izayi?
Tatiana"
Aki westchnęła i odpisała.
"To nie jest dupek, a tak poza tym
to nie ma sprawy. Dam znać godzinę przed skończeniem roboty. Aki"
Otworzyła drugą wiadomość.
"Daj znać jak wrócisz do domu,
musimy pogadać. Celty"
Aki ponownie westchnęła.
"Jestem w domu, gdzie i o której?
Aki"
Otworzyła trzecią wiadomość.
"Nie ignoruj mnie! Pamiętaj co
dla Ciebie zrobiłem. Kasuka"
Aki westchnęła. Tak tylko tego mi
jeszcze brakowało do szczęścia, żeby Kasuka zaczął znowu się
do mnie dowalać. Super. Oczywiście nie odpisała na sms. Zaraz
jednak przyszedł sms od Celty.
"Wpadnę do Ciebie do domu po 23,
okej? Celty"
"Jasne, nie ma sprawy. Aki."
Po chwili przyszedł kolejny sms.
"To jest dupek i dobrze o tym
wiesz. Co do poinformowania mnie o końcu twojej pracy u tej kanalii,
nie ma sprawy ; ). Tatiana"
Aki westchnęła. Miała już dość
wysłuchiwania czemu Izaya to "dupek, menda, popapraniec, świr,
debil, egocentryk, idiota, koleś z ego boga, pijawka, pasożyt,
kanalia" właściwie podkreśl. Co ją obchodziła opinia
innych? Nie mogli jej dać świętego spokoju, raz za czas? Nie
odpisała na sms, nie miała ochoty się kłócić, a jeszcze chwila
i by zaczęła kłótnie. Tatiana czasem za dużo papla. Aki
westchnęła i przykryła głowę poduszką.
- Mam dość. - Mruknęła sama do siebie.
---------
* Biały
** Zielony
*** Czarny
**** Czerwony
***** Lider
****** Żółty
******* Pomarańczowy
******** Członkowie gangu piszący na forum
********* Zastępca szefa zielonych
fajnie się zapowiada czekam na następne rozdziały. Mogłaś na początku a nie na końcu rozdziału napisać jaki znaczek odpowiada komu.
OdpowiedzUsuńps.spoko logo ;p
Pozdrawia Kosiarz
Wow! Tylko tyle napisze, bo śmigam czytać dalej. Ale wypas! Aki się kocha w Izayi :D
OdpowiedzUsuń