Satoshi i Kida wracali do domu. Po
gładko wykonanej akcji z kilkoma wandalami (Shizuo ich dość mocno
poturbował, a oni siedzieli na ziemi i wpieprzali popcorn), śmiali
się z lepszych scen.
- Aki to by już nam mdlała na ten
widok. - Zaśmiał się Kida.
- Gorzej. Zaczęłaby histeryzować. -
Zaśmiał się Satoshi. - Ah, w tym mieście robi się nudno co?
- Żartujesz? Urwij się kiedyś z
lekcji, albo wyjdź z domu po 23. Wtedy to dopiero zaczyna się życie
w tym mieście. - Powiedział Kida.
- Ta... muszę kiedyś spróbować.
Napiszesz raport do lidera co? - Zapytał Satoshi.
- No ba. W końcu to w teorii była
moja robota, no nie? - Zapytał Kida. - Moja to sprawa jak ją
załatwiłem.
- W sumie... - Przyznał Satoshi.
- Ale muszę przyznać, że liderek się
nieźle spisuje. Od kiedy podzielił Dollars na kolory od razu nasza
wydajność jest lepsza. I bez kolorowi też dają sobie nieźle
radę. - Powiedział Kida.
- No co raja to racja. - Powiedział
Satoshi. - Bałem się, że ludzie mogą się buntować, ale
zaskoczyli mnie. Nie mieli żadnych sprzeciwów no i obyło się bez
większych tarć.
- Racja. Oj tu skręcam, na razie
Satoshi.
- Na razie Kida.
***
Aki otworzyła drzwi wejściowe i
zobaczyła Celty. Zaspana przetarła oczy.
- Celty, a co ty tu... - Zaczęła i
nagle sobie przypomniała. - O mój boże! Celty wybacz, zasnęłam.
Ale wejdź i daj mi minutkę to się szybko ogarnę.
- "Jasne" - Napisała Celty i
gdyby mogła najpewniej zachichotałaby teraz na widok jej zagubionej
miny.
Aki pobiegła do łazienki i szybko
ogarnęła się, po czym wróciła do Celty, która zrobiła kawę.
Aki uśmiechnęła się z wdzięcznością i zrobiła łyk.
- To co chciałaś? - Zapytała Aki.
- "Powiedzmy, że paręnaście
osób martwi się o Ciebie".
- O mnie? - Zdziwiła się Aki. Celty
kiwnęła i zaczęła coś pisać, a umysł Aki nareszcie
zaczął poprawnie pracować. Powiązała fakty. - O nie. Błagam
nie mów, że przyszłaś mi dać wykład w stylu "Izaya jest
zły Aki".
- "Nie, nie o to mi chodzi. Już
sobie zdałam sprawę, że nie ma co próbować Cię odciągnąć od
niego. Z resztą nikt nie powinien się do tego mieszać."
- Chociaż ty jedna.
- "Nie twierdzę, że to popieram,
po prostu stwierdzam, że jesteś uparta jak osioł."
- Dzięki. Od razu mi lepiej. -
Mruknęła Aki.
- "Ale nie o tym chce rozmawiać.
Powiedzmy, że Kida, Satoshi, Maki, Neko i jeszcze parę osób w tym
Mikado, cały czas informują mnie, że łazisz jakaś podłamana. O
co chodzi?"
- Serio zauważyli? - Zdziwiła się
Aki.
- "Są bardziej spostrzegawczy niż
sądzisz."
- A myślałam, że to banda tępaków.
- "Proszę, proszę. Ktoś tu
okłamuje samą siebie."
- Dobra, banda idiotów z którymi
dobrze się bawię i za nic by ich nie wymieniła.
- "Już lepiej. No to o co
chodzi?"
- Hmm... mam duży problem, szczerze
mówiąc, Celty-san. - Westchnęła Aki i ściągnęła z twarzy
maskę, która miała zmylić wszystkich w koło, jak najwyraźniej
nie udało jej się.
- "Możesz mi o wszystkim
powiedzieć. Coś na to zaradzimy."
- A nie powiesz nikomu? Szczególnie
Shizuo?
- "Dobrze nie powiem, skoro tego
chcesz." - Jednak Celty zawahała się.
- Heh... Od czego by tu zacząć? Wiesz
zapewne, że mój ojciec i ojciec Shizuo przyjaźnili się, prawda?
- "Coś tam wiem."
- No właśnie. Po zniknięciu ojca
Shizuo, Shizuo i jego brat często tu wpadali. Shizuo zaprzyjaźnił
się z moim ojcem i jak wiesz zajmował się nami po śmierci naszego
ojca, ale nie o tym chce rozmawiać.
- "Więc o co chodzi?"
- Znasz młodszego brata Shizuo? -
Zapytała Aki.
- "Słyszałam o nim. To ten
aktor, Kasuka, prawda? - Zapytała Celty coraz bardziej zaciekawiona.
- Tak. Kasuka jest tylko o dwa lata ode
mnie straszy. Najpierw byliśmy towarzyszami zabaw. Potem w
podstawówce przyjaciółmi. W gimnazjum zaczęłam z nim chodzić.
Już wtedy robił się sławny, jednak dla mnie był zawsze taki sam.
- "A więc? Co się stało?"
- Kasuka poszedł do liceum. Ja byłam
nadal w gimnazjum. Zaczęła się jego prawdziwa kariera, a ja
zauważyłam, że zaczął się zmieniać. Powoli, ale jednak. Zaczął
mnie denerwować. Przestałam czuć do niego to coś. Gdy on zaczynał
drugą liceum, a ja ostatnią gimnazjum zerwaliśmy ze sobą. Na
początku chcieliśmy się nadal przyjaźnić, przecież znaliśmy
się od dziecka. I na początku było dobrze, jednak coś się
zmieniło. Ja znalazłam innego chłopaka, on dziewczynę. Kiedy ją
rzucił, zaczął robić mi sceny zazdrości o mojego chłopaka.
Skończyło się na tym, że on ze mną zerwał i przeprowadził się.
Później dowiedziałam się, że ludzie Kasuki zagrozili mu, że
jeżeli ze mną nie zerwie i się nie przeniesie to "będą mu
uprzykrzać życie". Potwornie obraziłam się na Kasukę,
chociaż zarzekał się, że to nie on. Straciliśmy kontakt. On był
często w trasie, ja miałam swoje zajęcia. Poza tym nie chciałam
go oglądać.
- "No i co?"
- Kasuka niedawno wrócił do Tokio. -
Powiedziałam. - I zaczęło się TO.
Aki chwyciła swoją komórkę,
otworzyła rozmowy i weszła na Kasukę.
- Zobacz sobie to. - Powiedziała i
podała Celty telefon
Celty przeczytała wszystkie sms od
Kusaki i oddała Aki telefon a potem przybrała pozę, która
oznaczała, że myśli. Po chwili napisała.
- "O co mu chodzi z tym "Pamiętaj
co dla Ciebie zrobiłem"?" - Zapytała Celty.
- Dzięki Kasuce poznałam wiele
wpływowych osób. Wiele razy mi pomagał. Po prostu uważa, że mam
wobec niego dług wdzięczności. I według niego skoro jestem
"wolna" to może sobie mnie z powrotem przywłaszczyć.
- "I to Cie tak martwi?"
- Tak. Możesz nie wierzyć, ale
widziałam wiele razy jak potrafił dopiąć swego. Czasem nawet
potrafił być gorszy niż jest Izaya. - Aki zaśmiała się. - Jeśli
to jest możliwe. Jednak nikt w to nie wierzy. Uważają go za jakieś
bóstwo, przez ten jego spokojny i wyszukany charakter. Albo raczej
maskę, którą przybiera na co dzień.
- "Dziwne. Nie uważasz, że
powinnaś o tym porozmawiać z Shizuo?"
- Nie, nie chcę znowu go o nic prosić.
Poza tym, to jego brat. Co mam mu iść powiedzieć jaką jest
świnią, skoro o tym nie wie?
- "W sumie racja. Aki sądzę, że
nie powinnaś zadawać się z Kasuką."
- Wiem to, ale te smsy nie pozwalają mi
się skupić. Poza tym dołują mnie.
- "Nie przejmuj się. Prześpij
się teraz, a ja pomyślę nad tym i potem co Ciebie napiszę, okej?"
- Okej, ale nie mów nikomu. Nie chce
żeby się dowiedzieli.
- "Dobrze. Dobranoc Aki."
- Dobranoc Celty-san.
Celty wyszła do kuchni i po chwili z
domu. Aki wstała z westchnieniem i ruszyła do swojego pokoju. W
ciemnościach wpadła na Akaiego.
- Co ty tu...? - Zdziwiła się Aki.
- Ta świnia znowu do Ciebie pisze? -
Zapytał bez ogródek.
- Wiesz, że nie ładnie jest
podsłuchiwać?
- Pisze? - Naciskał Akai.
- Tak, ale to nie twoja sprawa. Spróbuj
coś komuś powiedzieć, a.... - Zaczęła Aki, ale Akai uderzył ją
z całej siły z brzuch.
Aki aż zgięła się w pół.
- O co Ci chodzi? - Warknęła gdy
złapała oddech.
- Chyba coś sobie ustaliliśmy dawno
temu, tak? Może nie interesuje mnie co robisz na co dzień, ale
powiedziałem Ci, że jeżeli ta świnia znowu do Ciebie napisze i
zacznie się narzucać, to... - Tym razem on nie dokończył, bo Aki
kopnęła go z całej siły w brzuch, że aż uderzył o ścianę
ponad metr dalej. Jęknął osuwając się po niej.
- Teraz ty mnie posłuchaj braciszku.
Zostaw Kasukę w spokoju. Sama to załatwię, jasne? - Warknęła
Aki. Podała mu rękę, a on chwycił się jej i wstał.
- Jak chcesz. Ale niech się tylko do
Ciebie zbliży... popamięta mnie. - Akaiemu z oczu lał się, żar
nienawiści. On też nienawidził Kasuki, ale miał ku temu również
swoje własne powody.
- Wiem. - Aki weszła do swojego pokoju
i poszła spać, a Akai zaraz po niej.
Się akcja rozkręca... że Kasuka potrafi być taką gadziną to ja nie wiedziałam. A!! Umieram z zachwytu i czytam dalej :D
OdpowiedzUsuń