Aki obudziła się. Cholernie bolał ją
brzuch, na dodatek twarz i czuła w krwi coś czego czuć nie
powinna. Przejechała językiem po ustach, które miała rozcięte i
było na nich sporo krwi. Kuźwa chyba jakieś środki odurzające.
Pomyślała. Zajebiście. Nie potrafiła się nawet poruszyć. Miała
zwiotczałe mięśnie. Na dodatek przypomniała sobie że jeszcze nic
nie jadła od dwóch dni, a do anorektyczek to ona nie należała.
Zajebiście, mogłam coś zakosić Izayi z lodówki zanim zwiałam. W
sumie, ciekawe czy on już zauważył zniknięcie skutera? Najpewniej
tak.
Była sama. Nie pamiętała kiedy Kaida wyszedł, ani kiedy
zemdlała. Nie pamiętała też tych środków. A nie... pamiętała.
Wstrzyknął jej je strzykawką. Aż dziwne, że nie wygadała
wszystkiego kiedy zbliżał się do niej z igłą. Czego jak czego
ale igieł bała się paskudnie. Zastanawiała się która jest
godzina. Pewnie zbliżał się wieczór? A może już była noc?
Miała w głowie dziury no i ból nie pozwalał jej się skupić.
Ktoś wszedł do pokoju. Właściwie było jej wszytko jedno. Mogli
ją dalej torturować, miała to gdzieś. Mogli ją zabić i tak nic
im nie powie.
- No obudziłaś się Aki-chan. Jednak
nie mogę teraz z tobą rozmawiać już prawie noc. - Kaida
uśmiechnął się perfidnie. - Musimy iść załatwić wasze gangi.
- Połamcie karki. - Warknęła Aki.
- Oj nie bądź taka. W pewnym sensie
jesteśmy Ci dobrzy. W końcu co to za prawo, aby kolorowi rządzili?
- Kaida podszedł do niej z kolejną strzykawką i wstrzyknął jej
dawkę środków usypiających.
- Wszyscy jesteśmy Ci źli Kaida. Po
prostu każdy ma swój punkt widzenia.
- Co racja, to racja. Widzimy się jak
wrócę. Słodkich snów mała.
- Złam kark. - Powtórzyła cicho a on
wyszedł.
Aki ponownie zasnęła.
***
Walki nadal były zacięte. Mimo iż
szarych już nie było w kolorowych gangach, to i tak było ciężko.
Wszyscy dawali z siebie wszytko, ale i tak z nastaniem dnia nie
pozbyli się wszystkich. Opadali już z sił. Satoshi miał kilka ran
ciętych na klatce piersiowej i policzku. Kida miał skręconą
kostkę, Tatiana i Maki obyły się bez ran ale też były zmęczone.
Akai miał kilkanaście siniaków w tym porządną śliwę pod okiem.
Zaki cały chodził w bandażach. Shinra latał od domu do domu i
klął na wszystkich ile mógł, albo na ile mu pozwalała Celty.
Wsadził praktycznie wszystkich poturbowanych do łóżek siłą i
zakazał wychodzić. O godzinie 12 szefowie spotkali się na czacie.
B: Jest źle. Straciłem przez te dwie
noce co najmniej połowę ludzi. Jakaś jedna trzecia z nich nie żyje
reszta leży po szpitalach. Policja zaczęła się tym interesować.
P: U mnie jedna dziesiąta zabitych,
trzy dziesiąte rannych.
N: U mnie chyba jakoś podobnie.
Czekajcie... aaa no tak, 70 osób na 193 niezdolnych do walki, w tym
13 zabitych. W sumie nie tak źle.
Cze: U nas jest chyba najlepiej. Trzy
zabite, 36 rannych, 157 nadal zdolnych do walki.
Cza: Siedem osób zabitych, 76 rannych,
110 zdolnych do walki.
ZSZ: U nas chyba najgorzej. 56 osób
zabitych, 78 osób rannych co daje 78 osób zdolnych do walki. I ani
śladu szefowej.
Ż: 17 zabitych, 67 rannych, reszta
zdolni o walki, a jest nas 238 osób.
L: Bez kolorowi są bez szwanku, może
kilku rannych.
Cza: Szefie ta strategia nie daje nam
szans na wygraną. Atakują nas z ukrycia. Co my możemy w takim
wypadku zrobić?
B: Zgadzam się. Poza tym porwali nam
zieloną. Nie lubię jej, jednak spadły nam przez to morale.
L: A po Izayi jak na razie też ślad
zaginął. Odpocznijcie. Wrócimy do tej rozmowy o 19, bo mnie też
siłą już ciągną do łóżka.
N: Jasne, pozdrów Shinrę. Pa.
B: Nq.
P: Na razie.
Cze: Pa.
Cza: Nq.
ZSZ: Na razie.
Ż: Nq.
Mikado westchnął. Posłuchał
krzyczanego mu nad uchem Shinry i udał się do łóżka. Położył
się i zaczął myśleć. Wybrał numer do Izayi.
- Tu Izaya! Nie ma mnie, albo nie mam
dla Ciebie czasu! Jeśli łaska zostaw wiadomość a jak nie to na
pewno nie oddzwonię! - I włączył się sygnał do nagrania wiadomości.
Mikado westchnął i wyłączył
rozmowę.
- Kurde potrzebuje Cię jak nigdy Izaya
a Ciebie nie ma. - Westchnął Mikado. - Gdzie do cholery ty
jesteś? Co ty byś zrobił w mojej sytuacji, co?
Przez cały czas odkąd Aki została porwana, mam taką cichą nadzieje, że Izaya ją uratuję :). Czekam na ciąg dalszy, opowiadanie strasznie trzyma w napięciu^^
OdpowiedzUsuńIzaya wyparował ?? Mam małe pytanko bart Kida to twój pomysł, czy w animie lub mandze on był ??
OdpowiedzUsuńMój pomysł ... nie było go w anime :)
Usuń