Aki zatrzymała się nagle na głównym
placu. I rozejrzała się w oku siebie. Na placu były trzy osoby z
pomarańczowych stały w rogu ale nie to ją zaniepokoiło.
Przeliczyła osoby zielonych. Piętnaście i to w dużych grupkach.
Raptownie uderzyła ją prawda. W swoim gangu miała 200 osób w
przybliżeniu. W takim wypadku gdy wysłała cztery piąte swoich do
Cziki powinno jej zostać około 40 osób w Zen. Jeżeli mieliby
pilnować każdego ważniejszego miejsca w dzielnicy nawet nie
uwzględniając patroli po uliczkach było to nie wykonalne aby było
ich tu piętnastu. Chyba już wiedziała co jej nie pasowało.
Podjechała do jednej grupki w której było siedem osób i żadnej
nie znała z twarzy.
- Jaka sytuacja? - Postanowiła ich
sprawdzić.
- Hę, a co Cię to interesuje? Kim ty
w ogóle jesteś? - Zapytał jeden z nich. To ją utwierdziło w tym,
że ma rację. KAŻDY w jej gangu wiedział, że zielona opaska na
ramieniu i zielone bransoletki oznaczają ją - szefową. No a poza
gangiem nikt.
Aki wyciągnęła telefon.
- Hej, prosisz się o lanie, mała. -
Powiedział inny.
Aki nie zważając na nic wybrała
numer do Mikado. Jeden koleś zrzucił ją ze skutera. Nie zważała
na ból w boku. Mikado odebrał.
- Tak Aki?
- Mamy problem. - Powiedziała. -
Szarzy podszywają się pod inne gangi.
Tamci zdumieli się. Jeden z nich
kopnął Aki, która jeszcze nie zdążyła się podnieść w żebra.
Aż jęknęła.
- Co jest? Skąd wiesz? - Zapytał
Mikado zdenerwowany.
- Powiedzmy. - Wydyszała Aki. - Że
się na nich natknęłam.
Jeden nadepnął jej na rękę
zmuszając aby odsunęła telefon od ucha, drugi zgniótł go.
- No chyba panienko masz przechlapane,
kimkolwiek jesteś. - Powiedział koleś pochylając się nad nią.
Aki nie zdążyła nawet zareagować, kiedy oberwała w głowę i
zemdlała.
***
- Aki! Aki do cholery! - Mikado
poderwał się. Usłyszał szum i zasięg znikł. - Cholera.
- Co jest? - Zapytała Anri.
- Mamy poważnie przechlapane. -
Powiedział Mikado.
Szybko streścił Anri czego dowiedział
się od Aki i jak zakończyła się rozmowa z nią. Momentalnie
obdzwonili wszystkich dowódców plus Hao i wyjaśnili im sytuacje.
Bardzo szybko potwierdziło się, że Aki miała rację, jednak jej
samej nikt nie widział. Mikado poinformował również o sytuacji
Shinrę, Celty, Shizuo i paru innych. Na końcu z ciężkim sercem
zadzwonił do Izayi.
- Słucham Mikado. - Usłyszał w
słuchawce.
- Izaya. Potrzebuję twojej pomocy.
Szarzy podszywają się pod kolorowe gangi, a na dodatek
prawdopodobnie porwali przywódcę zielony... - Zaczął Mikado.
- Wybacz musicie sobie poradzić sami.
Jestem zajęty czymś innym. - Usłyszał głos Izayi.
- Hę? - Zapytał Mikado.
- Pa. - Izaya rozłączył się.
- Izaya? Izaya do cholery! - Mikado
rzucił komórką w łóżko z całej siły.
- Co z Izayą? - Zapytała Anri.
- "Jest zajęty czymś innym"!
- Mikado wściekł się na maksa.
Anri westchnęła.
- Na pewno mam nie pomagać Saiką? -
Zapytała Anri.
- Nie. Porozsyłam smsy do wszytki osób
z bez kolorowych. Kolory zajmą się tym wewnątrz swoich gangów.
Poradzimy sobie jakoś. - Powiedział Mikado i zabrał się do pracy,
a Anri ponownie westchnęła.
***
Wszystkie gangi były zdumione na
informacje jaką otrzymali od szefostwa "Zapytacie wszystkich w
oku siebie w kolorach o hasło, gdyby ktoś wam zadał to pytanie
pokażcie im tego smsa, ten sms jest hasłem. Szarzy prawdopodobnie
przeniknęli nasze szeregi. Nikomu tego sms nie wysyłajcie!".
Szybko zorientowali się o co chodzi i szybko to potwierdzili. Mimo
iż walki trwały całą noc nie udało się wyszperać wszystkich
szarych. Na domiar złego Izaya nie odbierał telefonu lub go
wyłączył, a Aki też nikt nie znalazł mimo iż wiele osób nie
wiedziało że to właśnie jej szukają dostali dokładny opis tego
jak wyglądała i w co była ubrana szefowa zielonych kiedy widział
ją Hao. Z nastaniem dnia szarzy wycofali się. Po obu stronach było
wielu rannych a nawet bardzo wielu martwych. Wszyscy mieli parszywe
humory kiedy o godzinie siódmej spotkali się na czacie.
L: Mamy wielki problem. Nie dość że
do nas przeniknęli to na dodatek ponieśliśmy wielkie straty nawet o
tym nie wiedząc.
B: I na dodatek jestem nie wyspany.
Cze: Porwali nam też zieloną.
Cza: A miało pójść łatwo. Skąd
ich się tylu nagle wzięło?
L: Zielony, wiesz coś o tym?
ZSZ: Nie, nic nie wiem. Dostałem tylko
cynk, że znaleziono motor na którym była na placu głównym w Zen.
Cały czas jej szukamy.
Ż: Cholera. I co teraz?
L: Zorganizujcie spotkanie waszych
gangów o 15. O 18 widzimy się na czacie. W tym czasie przesłucham
tych z szarych których złapaliście. Może się czegoś dowiem.
Poformujcie swoje gangi o sytuacji i sprawdźcie czy każdy ma sms od
was z hasłem. Każdy kto nie ma i nie ma dobrego usprawiedliwienia,
a nie pamiętacie jego twarzy jest szarym. Zlikwidować ich.
Zrozumiano?
B: Tak.
Cze: Tak.
Cza: Tak.
N: Tak.
P: Tak.
Ż: Tak.
ZSZ: Tak.
L: To do później.
Wszyscy wylogowali się, a Mikado
westchnął.
- Co to się porobiło? - Mruknął sam
do siebie i ruszył zobaczyć jak Anri idzie z zakładnikami.
O ja pierdziu..... to jest MEGA!!! Właśnie zdałam sobie sprawę, że od jakiejś pół godziny zalewam cię komentarzami xD Po prostu rozdziały tak mi się podobają, że nie potrafię się o nich nie wypowiedzieć :D
OdpowiedzUsuńTeż mi się podobało akcja się rozkręca ! Jestem ciekawa co będzie dalej
OdpowiedzUsuń