Regulamin

1. Jest to blog o tematyce Durarara. Jak nie lubisz w prawym górnym rogu jest czerwony krzyżyk - wciśnij go.
2. Każdy rozdział jest mój, oryginalnie pisany. Nie kopiuje i nie plagiatuje innych blogów.
3. Generalnie tematyka jest hetero (MxK) ale może pojawić się również tematyka homo (MxM) lub (KxK). Nie czepiać się. Ostrzegałam.
4. Nie spamować. Nie wklejać linków w komentarzach.
5. Nie przeklinać w komentarzach i nie obrażać nikogo.
6. Krytyka mile widziana ale nie chamska.

środa, 11 lipca 2012

Rozdział VII


Aki szybko pozbierała swoje rzeczy i cicho otworzyła drzwi. Rozejrzała się z balkoniku, Izayi nie było w jego gabinecie, który był również salonem. Odetchnęła i po cichu zeszła na duł. Już kierowała się w stronę wyjścia kiedy usłyszała głos Izayi.

- A ty gdzie?

Przeklinając w duchu odwróciła się.

- Jak to gdzie, do domu. - Chciała jak najszybciej ruszyć do akcji.
- Nigdzie się nie wybierasz. Celty kazała mi przypilnować, żebyś wypiła jeszcze jedną herbatę z melisą abyś na pewno była spokojna. - Powiedział Izaya wychodząc z kuchni z kawą dla siebie i herbatą. Aki westchnęła, coś czuła, że szybko stąd nie wyjdzie a na dodatek będzie musiała Izayi wyjaśnić co się wydarzyło.
- Nie jest to konieczne. - Powiedziała Aki.
- Słuchaj, nie mam zamiaru wysłuchiwać potem do Celty żadnych wykładów. - Powiedział Izaya.
- Ta, jakbyś się tym przejmował. - Mruknęła Aki odkładając torbę.
- I tu mnie masz.
- To o co chodzi? - Zapytała Aki.
- Jestem po prostu ciekawy.
- Ciekawy czego? - Zapytała siadając na fotelu na przeciwko Izayi. Izaya przyglądał się jej przez chwilę, aż w końcu ta uniosła brwi.
- Powiedzmy, że wielu rzeczy jestem ciekawy. Jakbym się nie starał zdobyć na twój temat informacji nigdzie nie umiem nic znaleźć. Wiesz nawet kiedyś kazałem Cię śledzić i nic. Nadal nic nie wiem. A ja nie lubię kiedy czegoś nie wiem. - Powiedział Izaya.

Aki przeanalizowała jego słowa. No tak, domyśliła się że kazał ją śledzić. Za dużo o nim wiedziała żeby nie, a tak poza tym, ona wysyłała pieniądze do ludzi których zatrudniał. Prywatny detektyw który pracował tylko w godzinach pomiędzy skończeniem jej szkoły i dotarciem do pracy, oraz po jej pracy po ponownym dotarciu do szkoły? Już dawno się domyśliła. I wiedziała, że Izaya nadal nic nie wiedział. To było oczywiste, nie dawała nikomu poznać swojego prawdziwego ja poza swoim zastępcą i Mikado. No i paroma zaufanymi osobami. A te osoby nigdy nie wydałaby tych informacji jemu.

- No cóż twój problem. - Powiedziała Aki pijąc herbatę.
- Nie zdziwiłaś się w ogóle. - Zauważył Izaya.
- Powiedzmy, że się domyśliłam.
- Hmm... z moich informacji wynika, że Kasuka Heiwajima był twoim dobrym przyjacielem, a potem chłopakiem. Rozstaliście się i nadal się przyjaźniliście. Dotarło do mnie, że kazał wyeksmitować twojego następnego chłopaka z miasta z czystej zazdrości. Potem nie utrzymywaliście kontaktu, aż on nagle wrócił do miasta. Aż do dzisiejszego spotkania nie widziałaś się z nim. - Izaya część informacji wyczytał ze swojego komputera część po prostu mówił z pamięci. - Skąd on wiedział, że tu pracujesz?

Aki wzruszyła ramionami. Maiła na ten temat swoje przepuszczenia.

- Zapewne od Shizuo.
- A dlaczego Shizu-chan miałby mu to powiedzieć?
- Ponieważ nie zna zakończenia historyjki z moim chłopakiem po Kasuce no i... powiedzmy, że Shizuo nie bardzo podoba się, że tu pracuję. - Powiedziała Aki. - On nie mówi do mnie gdy się widzimy "cześć" tylko "rzuć robotę u tej kanalii".
- Aj Shizu-chan potrafi być taki zabawny kiedy ktoś nie zgadza się z jego poglądami.
- Ta, a poza tym, Shizuo najchętniej widziałby mnie jako dziewczynę Kasuki.
- Tego to się spodziewałem.
- No właśnie.
- To czemu nie wyjaśnisz Shizu-chan o co chodzi? - Izaya wydał się zdziwiony.
- Tak, mam iść do Shizuo, powiedzieć mu, że jego brat jest kanalią i zapytać czy może mu nie powiedzieć żeby się ode mnie odwalił? - Zapytała Aki ironicznie.
- No. - Powiedział Izaya.
- Ty serio jesteś nienormalny. - Powiedziała Aki. - Mam zniszczyć wyidealizowaną wizję Shizuo na temat jego brata? Są rodziną. Nie powinno się czegoś takiego robić. Mój brat też wie jaki Kasuka jest, ale również nie pisnął słówkiem Shizuo.
- Więc wolisz, żeby cię nachodził? - Zapytał Izaya.
- Nie. Bo mój brat może mieć przez to przechlapane. - Powiedziała Aki. - Za bardzo nienawidzi Kasuki i mógłby zrobić coś głupiego, na przykład go pobić a potem mieć przechlapane do końca życia. Nie może wiedzieć, że on mnie nachodzi. Sama sobie poradzę z Kasuką.

Nie znasz własnego brata. Pozmyślał Izaya. Nie znasz własnych przyjaciół. Nie wiesz co oni potrafią i kim są, ale ja Ci tego też nie powiem.

- A co ty niby możesz, co? - Zapytał Izaya.
- Nie wiem. Coś wymyślę. - Powiedziała Aki.
- Jasne. - Powiedział Izaya.

Aki wypiła herbatę do końca.

- To ja się już zbieram. - Powiedziała Aki i udała się do drzwi.
- Jak chcesz. Jadnak może Cię zainteresuje to, że przed blokiem po jakieś 50 metrów w każdą stronę stoi po 20 facetów, którzy mają za zadanie złapać Cię jak tylko skąd wyjdziesz i przetransportować do Kasuki. - Powiedział niby mimochodem Izaya. Aki zatrzymała się jakiś trzy metry od drzwi i spojrzała na niego.
- Skąd wiesz?
- Ja wiem dużo, Aki. A to wiem od mojego pewnego źródła.

Aki przygryzła wargę, nie miała czasu na uciekanie im. Nie miała również zamiaru prosić Izayi o pomoc w wydostaniu się, a tym bardziej zostawiać tu na noc. Westchnęła i ruszyła do łazienki. Zaczęła przestawiać meble. Izaya ruszył za nią i spojrzał na nią szeroko otwartymi oczami.

- A można wiedzieć, co ty do cholery robisz? - Zapytał Izaya.
- Szukam bezpośredniego zejścia do kanałów. - Powiedziała Aki.
- Czy ty jesteś normalna? - Zapytał Izaya bardzo serio. - Nie ma mowy, żebym Cię stąd wypościł samą szczególnie w tych okolicznościach, szczególnie po ciemku.
- Niby jakich okolicznościach? - Zapytała Aki nadal przestawiając meble. Izaya chwycił ją z rękę i wyciągnął siłą z łazienki.
- Ej! - Zaprotestowała.
- Właśnie za oknami rozgrywa się wojna pomiędzy wszystkimi kolorowymi gangami a szarymi. Na dodatek czyhają na ciebie ludzie Kasuki. Czy tobie jest życie nie miłe? - Zapytał Izaya, kiedy weszli do salonu i siłą popchnął ją na kanapę, tak że na niej usiadła.
- A co Cie to tak nagle interesuje co się ze mną stanie, co? - Zapytała Aki.
- Rzuciłem Kasuce mimowolnie wyzwanie. On chce Cię dla siebie, a ja powiedziałem, że Cię nie dostanie. Sorry, nie lubię przegrywać. - Powiedział Izaya. - A już szczególnie z tą konkretną rodzinką.
- Jesteś niemożliwy.
- Dziękuję bardzo. - Powiedział siadając na swój fotel. - Jako, że nie mam ochoty wychodzić zostaniesz tu do rana.
- No chyba nie.
- Sądzę jednak że tak. - Izaya nacisnął jakiś guzik, a w oknach pojawiły się kraty, a drzwi zapiszczały co oznaczało, że tylko on może je otworzyć, bo czytnik kart został zablokowany. Aki wstała.
- Super. - Aki zezłoszczona weszła do swojego gabinetu zatrzaskując drzwi za sobą.

Chwyciła komórkę i położyła się do łóżka. Co jej zostało? Nic więcej nie mogła zrobić, Izaya związał jej ręce, w przenośni. Nakryła się kołdrą na głowę i wybrała numer.

- Tak, szefie?
- Niestety będziecie musieli sobie na radzić beze mnie. Zatrzymały mnie pewne... okoliczności. Dołączę do was jak najszybciej.
- Jasne szefie. Damy rade i czekamy.
- Spoko.

Aki rozłączyła się i czekała udając że śpi.

***

Kida i Satoshi rozmieścili swoich ludzi. Jak się okazało działali bardzo efektownie. Wszyscy szarzy, który się napatoczyli zostali momentalnie likwidowani, cóż się dziwić nie przeczuwali ataku i nie chodzili w dużych grupkach. Jednak okazało się ich więcej niż Kida i Satoshi się spodziewali. A przecież bronili tylko regionu Ikebukuro, a słyszeli że w Chu i Cziki również są ostre walki. Kida i Satoshi biegnąc przez miasto do miejsca gdzie zostali wezwani, rozmawiali.

- Kiedy oni się zorganizowali taką grupą? - Zapytał Kida.
- Nie wiem. Musieli to dobrze zaplanować. - Powiedział Satoshi.
- No dobra, ale na trzech dzielnicach?! - Zapytał Kida. - Jak to jest możliwe, że pozostali niezauważeni?
- Skąd mam wiedzieć? Muszą mieć dobrze zorganizowanego lidera.
- Jeśli tak to nie chce go spotkać. - Powiedział Kida.

Pobiegli dalej.

***

Mikado stukał w klawiaturę poddenerwowany. Podeszła do niego Anri z kawą.

- Nic się nie bój, dadzą radę. - Powiedziała siadając koło niego.
- Tak, z tym że większość moich przyjaciół aktualnie toczy ciężkie walki. - Powiedział Mikado.
- Moich też. - Powiedziała Anri. - Mam obudzić Saikę?
- Nie. - Powiedział Mikado. - Jeżeli sytuacja wymknie się nam spod kontroli wezwę Shizuo, Celty i Izayę. Jeżeli oni nie dadzą redy, a sądzę, że by dali, to dopiero wtedy. Jednak sądzę, że sytuacja wcale się spod kontroli nie wymknie. A poza tym...
- A poza tym co?
- Nie chcę, żebyś wychodziła na ulice w tej sytuacji. - Mikado położył głowę na jej kolanach, a ona pogłaskała go po włosach. - Dostatecznie mi ciężko, wiedząc że oni już walczą.
- Nic im nie będzie. Na pewno. - Powiedziała Anri ale sama bała się o nich.

Anri jako jedyna poza Mikado znała pełny skład szefostwa gangów. Nawet Izayi brakowało informacji o jednym szefie, a mianowicie o Aki, która była dowódcą zielonych. Anri uważała, że to zabawne, że akurat o niej nie wiedział. Wróciła myślami do tego co jej powiedziała Tatiana o uczuciach Aki do Izayi. Zawahała się, a potem zapytała.

- Mikado?
- Tak?
- Czy ty wiedziałeś, że Aki jest zakochana w Izayi? - Mikado zawahał się po czym westchnął.
- Podejrzewałem to. A ty skąd to wiesz?
- Od Tatiany.
- No i co w związku z tym?
- Nie mógłbyś jakoś na nią wpłynąć?
- A co, nie podoba Ci się to?
- No, nie. Szczerze nie lubię Izayi i czuję, że tylko by Aki zranił. - Anri była stanowcza. Mikado westchnął.
- Ja nic nie wskóram. Izaya mnie nie posłucha za żadne skarby. A Aki jest jeszcze bardziej uparta niż on. O ile to możliwe. Poza tym jest możliwość, że on nie ma pojęcia o uczuciu Aki do niego i lepiej żeby się o nim od nas nie dowiedział. - Powiedział Mikado.
- Czyli że nic nie można z tym zrobić?
- Nie wiem. Możesz iść porozmawiać o tym z Shizuo, jak te walki ucichną.

Anri westchnęła. Mikado spojrzał na nią.

- Jeżeli Ci na tym zależy mogę iść z Tobą. - Powiedział.
- Dziękuję. - Powiedziała i pocałowała go.

***

Walki nadal trwały i jak na razie szło gładko. Aki nadal siedziała w łóżku w domu Izayi, a Mikado i Anri rozmawiali cicho obserwując notatki na forum i czytając smsy. Noc zdawała się dla wszystkich trwać już wieczność, a przecież zbliżała się dopiero północ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz