Regulamin

1. Jest to blog o tematyce Durarara. Jak nie lubisz w prawym górnym rogu jest czerwony krzyżyk - wciśnij go.
2. Każdy rozdział jest mój, oryginalnie pisany. Nie kopiuje i nie plagiatuje innych blogów.
3. Generalnie tematyka jest hetero (MxK) ale może pojawić się również tematyka homo (MxM) lub (KxK). Nie czepiać się. Ostrzegałam.
4. Nie spamować. Nie wklejać linków w komentarzach.
5. Nie przeklinać w komentarzach i nie obrażać nikogo.
6. Krytyka mile widziana ale nie chamska.

środa, 30 maja 2012

Rozdział III


Aki obudziła się i jęknęła. Spojrzała na komórę. Dwie nieodebrane wiadomości.

"Znowu się spóźniasz. Izaya"

Aki spojrzała na zegarek. 9.30.

- Boże! - Krzyknęła. - Zabije mnie!

Wyskoczyła z łóżka i pognała pod prysznic. Zauważyła, że jej barta nie ma w domu. Szybko wzięła prysznic, ubrała się, zjadła cokolwiek, chwyciła swoją torbę i komórkę, po czym wybiegła migiem z domu. Na dzień dobry wpadłaby pod motocykl.

- Super ten dzień nie mógł się już gorzej zacząć. - Mruknęła gdy motocykl zatrzymał się z piskiem opon. - Przepraszam!
- Ależ nie masz za co. - Motocyklista zdjął kask. Okazało się, że to Zaki. - Cześć Aki.
- Cześć Zaki. - Aki uśmiechnęła się.
- Gdzie Ci się tak spieszy? - Zapytał Zaki.
- Jestem już ponad godzinę spóźniona do pracy. - Powiedziała patrząc na zegarek. 10.10. - Szef mnie zabije.
- Podrzucić Cię? Właśnie jadę w stronę domu Izayi. - Powiedział Zaki.
- Serio, mógłbyś? - Zapytała Aki.
- No pewnie, wskakuj. - Powiedział Zaki, a Aki niezmiernie wdzięczna założyła kask, który jej rzucił i wskoczyła na motocykl.

Już po 10 minutach szaleńczej jazdy Zakiego byli przy bolku Izayi. Aki zsiadła i oddała kask Zakiemu.

- Jestem Ci niezmiernie wdzięczna Zaki. - Powiedziała Aki. - Jak mam się odwdzięczyć?
- Powiedzmy, że wisisz mi przysługę i tyle. - Powiedział Zaki.
- Dzięki. - Uśmiechnęła się Aki. - Jak tam siostra?
- Dobrze. Ale chyba powinnaś się śpieszyć.
- Racja, na razie Zaki. - Powiedziała biegnąc do budynku i machając mu.
- Na razie. - Zaki odjechał z piskiem opon, a Aki wbiegła do budynku. Otworzyła drzwi swoją kartą i wbiegła na górę. Tam też otworzyła drzwi i weszła do pokoju.
- Izaya, sorry za spóźnienie, ale... - Zaczęła i dopiero rozejrzała się po pokoju.

Izaya nie był sam, a na widok jego towarzysza Aki pobladła. Czuła, że ten dzień skończy się bardzo źle. Na kanapie na przeciwko Izayi siedział nie kto inny, jak Kasuka Heiwajima.

- No na reszcie jesteś Aki. Ile można się spóźnić? - Zapytał Izaya.
- Przepraszam, zaspałam. - Powiedziała wypranym z emocji głosem. Izaya roześmiał się.
- Powinnaś podziękować mojemu gościowi. Nie mam czasu się teraz tobą zajmować. - Powiedział Izaya zadowolony z siebie.
- Nie mam zamiaru mu za nic dziękować, możesz mnie opierzyć jak chcesz. - Aki nadal miała głos wyprany z emocji.
- Powiedzmy, że nie zauważyłem. Nie mam na to czasu i humoru. A właśnie, nie przywitasz się z moim klientem, przecież dobrze się znacie. Nieprawdaż? - Zapytał Izaya.
- Witaj Aki-chan. - Powiedział tym swoim spokojnie irytującym głosem Kasuka.

Aki nic nie powiedziała, tylko bezceremonialnie weszła na górę żeby zająć się swoją robotą, modląc się do wszystkich znanych jej bóstw i mocy, aby Kasuka jak najszybciej sobie stąd poszedł. Izaya zaśmiał się.

- Aki-chan chyba jest nie w humorze. - Powiedział Izaya. - Wróćmy do naszej rozmowy. Aaa... Aki-chan nie trzaskaj drzwiami!

Aki ledwo powstrzymała drzwi, które już miały trzasnąć i zamknęła je po ciuchu, po czym opadła na swój fotel i ukryła twarz w dłoniach.

***

Zaki podjechał pod "Rosyjskie sushi". Zsiadł z motoru, ściągnął kask i wszedł do środka. Od razu powitał go znajomy uśmiech Simona.

- Witamy!
- Cześć Simon.
- Życzysz sobie czegoś?
- Tak, herbatę zieloną i zestaw Otoro.
- Jasne. Zaraz będzie.

Zaki podziękował mu skinieniem głowy i rozejrzał się po barze. Szybko znalazł czego szukał. Kida, Mikado, Satoshi, Akai i Neko siedzieli w jednym z boksów. Szybko się tam udał.

- Cześć chłopaki. - Powiedział i usiadł obok Mikado.
- Spóźniłeś się. - Zarzucił mu Kida.
- Sorry, ale podwoziłem Aki do roboty, żeby za bardzo jej się od Izayi nie oberwało, bo zaspała. - Powiedział Zaki.
- No to masz usprawiedliwienie. - Powiedział Satoshi. - Przynajmniej jedno jest dobrego w tym, że Aki tam pracuje. Izaya jej nie wywali, bo nikt inny nie jest w stanie z nim pracować.
- W sumie prawda. - Powiedział Kida. - Ale mieliśmy dzisiaj nie gadać o problemach. Dziś jest dzień luzu!

Inni wywrócili oczami. Rzadko kiedy chłopcy spotykali się wszyscy razem poza szkołą, nic więc dziwnego, że wszyscy podejrzewali, że Kida miał już wszytko zaplanowane, aż do 19. Aby dał im spokój nie musieli się prawie wcale wysilać, po prostu robić to co wymyślił, nic trudnego. A znając Kidę były to zajęcia nie wymagające myślenia. Pełen relaks. Po zjedzeniu wspólnego śniadania, chłopcy udali się do Skateparku. Kida, Mikado i Neko wzięli rolki, Zaki rower, a Satoshi i Akai deskorolki. Przez dobre półtorej godziny wyczyniali przeróżnie akrobacje co chwilę wyśmiewając tego, który się wywrócił. Szybko okazało się, że Zaki potrafił najlepsze akrobacje i w ogóle radził sobie najlepiej. Mikado, Satoshiemu i Akaiemu też nieźle szło. Neko i Kida radzili sobie najgorzej. Kida co chwilę leżał na ziemi, a Neko chyba tylko dzięki szczęściu dawał sobie jakoś radę. Po półtorej godzinie, chłopcy ruszyli do kina. Nakupili najróżniejszych smakołyków i wpakowali się na jakiś film akcji. Po półtorej godziny wyszli z kina i udali się na lunch. Rozsiedli się przy jednym stoliku w jakiejś kawiarni. Mikado i Zaki wdali się w jakąś rozmowę, między sobą przyciszonymi głosami. Reszta rozmawiała razem śmiejąc się, czasem dość głośno.

- No mówię Ci ten film był taki pasjonujący, że normalnie nie mogłem. - Powiedział Kida.
- Mi się podobał ten moment kiedy ten wielki blondyn lał głównego bohatera. - Zaśmiał się Akai. - Jakoś skojarzyło mi się, że to Shizuo tłukący Kasukę.
- Nie było trudno to sobie wyobrazić skoro to właśnie Kasuka grał głównego bohatera. - Roześmiał się Satoshi. - Ale faktycznie, też miałem wrażenie, że blondyn był wzorowany za Shizuo.
- A główny bohater chyba na Izayi. - Zaśmiał się Neko. - Brakowało tylko latających znaków i automatów z napojami a mielibyśmy to, co dość często dzieje się w Ikebukuro.
- Tak. - Zaśmiał się Kida.
- Co racja to racja. - Przyznał Satoshi.
- W tym mieście nie da się nudzić. - Powiedział Neko pałaszując swój lunch.
- Właśnie, co do nudy. Słyszeliście o tym nowym gangu "szarych"? - Zapytał Akai.
- Ta... słyszałem, że się tu kręcą. - Przyznał Kida.
- Robią niezłe zamieszanie. - Przytaknął Neko. Nagle zrobili się poważni. Zaki i Mikado włączyli się do rozmowy.
- Widziałem kilku w Chu. - Przyznał Zaki. - Nie podobają mi się te ich ciągle ataki na ludzi.
- Podobno byli też w Cziki. - Powiedział Akai opierając głowę na ręce. - I tu w Ikebukuro też.

Mikado zamyślił się.

- Nie ma co się martwić. - Powiedział Kida luźno. - Jeśli naprawdę zaczną przeszkadzać, Dollars się tym na pewno zajmą.
- Też mi się tak zdaje. - Powiedział Neko.
- Jednak sieją dość duży chaos, czy Dollars sobie z tym poradzą? - Zapytał Akai.
- Nie bój nic, słyszałem, że Dollars mają ludzi w każdej dzielnicy. - Uśmiechnął się Satoshi.
- W sumie racja. - Powiedział Neko.
- Mikado, co ty tak nic nie mówisz? - Zapytał Kida.
- Co? A nic! Zamyśliłem się trochę. - Uśmiechnął się Mikado przepraszająco. - Po prostu, kolejny gang? Nie za dużo już ich w tym mieście? Jeszcze brakuje tylko chyba różowych, filetowych i będziemy mieli całą tęczę.

Wszyscy roześmiali się, ale w duchu odetchnęli z ulgą. Każdy z nich wiedział, że Mikado jest ich przywódcą, czyli przywódcą Dollars, ale nie wiedzieli o sobie na wzajem. No poza Kidą i Satoshim, którzy wiedzieli o sobie. Dokończyli lunch w miłej atmosferze starając się nie poruszać ponownie drażliwego tematu.

piątek, 25 maja 2012

Rozdział II


Satoshi i Kida wracali do domu. Po gładko wykonanej akcji z kilkoma wandalami (Shizuo ich dość mocno poturbował, a oni siedzieli na ziemi i wpieprzali popcorn), śmiali się z lepszych scen.

- Aki to by już nam mdlała na ten widok. - Zaśmiał się Kida.
- Gorzej. Zaczęłaby histeryzować. - Zaśmiał się Satoshi. - Ah, w tym mieście robi się nudno co?
- Żartujesz? Urwij się kiedyś z lekcji, albo wyjdź z domu po 23. Wtedy to dopiero zaczyna się życie w tym mieście. - Powiedział Kida.
- Ta... muszę kiedyś spróbować. Napiszesz raport do lidera co? - Zapytał Satoshi.
- No ba. W końcu to w teorii była moja robota, no nie? - Zapytał Kida. - Moja to sprawa jak ją załatwiłem.
- W sumie... - Przyznał Satoshi.
- Ale muszę przyznać, że liderek się nieźle spisuje. Od kiedy podzielił Dollars na kolory od razu nasza wydajność jest lepsza. I bez kolorowi też dają sobie nieźle radę. - Powiedział Kida.
- No co raja to racja. - Powiedział Satoshi. - Bałem się, że ludzie mogą się buntować, ale zaskoczyli mnie. Nie mieli żadnych sprzeciwów no i obyło się bez większych tarć.
- Racja. Oj tu skręcam, na razie Satoshi.
- Na razie Kida.

***

Aki otworzyła drzwi wejściowe i zobaczyła Celty. Zaspana przetarła oczy.

- Celty, a co ty tu... - Zaczęła i nagle sobie przypomniała. - O mój boże! Celty wybacz, zasnęłam. Ale wejdź i daj mi minutkę to się szybko ogarnę.
- "Jasne" - Napisała Celty i gdyby mogła najpewniej zachichotałaby teraz na widok jej zagubionej miny.

Aki pobiegła do łazienki i szybko ogarnęła się, po czym wróciła do Celty, która zrobiła kawę. Aki uśmiechnęła się z wdzięcznością i zrobiła łyk.

- To co chciałaś? - Zapytała Aki.
- "Powiedzmy, że paręnaście osób martwi się o Ciebie".
- O mnie? - Zdziwiła się Aki. Celty kiwnęła i zaczęła coś pisać, a umysł Aki nareszcie zaczął poprawnie pracować. Powiązała fakty. - O nie. Błagam nie mów, że przyszłaś mi dać wykład w stylu "Izaya jest zły Aki".
- "Nie, nie o to mi chodzi. Już sobie zdałam sprawę, że nie ma co próbować Cię odciągnąć od niego. Z resztą nikt nie powinien się do tego mieszać."
- Chociaż ty jedna.
- "Nie twierdzę, że to popieram, po prostu stwierdzam, że jesteś uparta jak osioł."
- Dzięki. Od razu mi lepiej. - Mruknęła Aki.
- "Ale nie o tym chce rozmawiać. Powiedzmy, że Kida, Satoshi, Maki, Neko i jeszcze parę osób w tym Mikado, cały czas informują mnie, że łazisz jakaś podłamana. O co chodzi?"
- Serio zauważyli? - Zdziwiła się Aki.
- "Są bardziej spostrzegawczy niż sądzisz."
- A myślałam, że to banda tępaków.
- "Proszę, proszę. Ktoś tu okłamuje samą siebie."
- Dobra, banda idiotów z którymi dobrze się bawię i za nic by ich nie wymieniła.
- "Już lepiej. No to o co chodzi?"
- Hmm... mam duży problem, szczerze mówiąc, Celty-san. - Westchnęła Aki i ściągnęła z twarzy maskę, która miała zmylić wszystkich w koło, jak najwyraźniej nie udało jej się.
- "Możesz mi o wszystkim powiedzieć. Coś na to zaradzimy."
- A nie powiesz nikomu? Szczególnie Shizuo?
- "Dobrze nie powiem, skoro tego chcesz." - Jednak Celty zawahała się.
- Heh... Od czego by tu zacząć? Wiesz zapewne, że mój ojciec i ojciec Shizuo przyjaźnili się, prawda?
- "Coś tam wiem."
- No właśnie. Po zniknięciu ojca Shizuo, Shizuo i jego brat często tu wpadali. Shizuo zaprzyjaźnił się z moim ojcem i jak wiesz zajmował się nami po śmierci naszego ojca, ale nie o tym chce rozmawiać.
- "Więc o co chodzi?"
- Znasz młodszego brata Shizuo? - Zapytała Aki.
- "Słyszałam o nim. To ten aktor, Kasuka, prawda? - Zapytała Celty coraz bardziej zaciekawiona.
- Tak. Kasuka jest tylko o dwa lata ode mnie straszy. Najpierw byliśmy towarzyszami zabaw. Potem w podstawówce przyjaciółmi. W gimnazjum zaczęłam z nim chodzić. Już wtedy robił się sławny, jednak dla mnie był zawsze taki sam.
- "A więc? Co się stało?"
- Kasuka poszedł do liceum. Ja byłam nadal w gimnazjum. Zaczęła się jego prawdziwa kariera, a ja zauważyłam, że zaczął się zmieniać. Powoli, ale jednak. Zaczął mnie denerwować. Przestałam czuć do niego to coś. Gdy on zaczynał drugą liceum, a ja ostatnią gimnazjum zerwaliśmy ze sobą. Na początku chcieliśmy się nadal przyjaźnić, przecież znaliśmy się od dziecka. I na początku było dobrze, jednak coś się zmieniło. Ja znalazłam innego chłopaka, on dziewczynę. Kiedy ją rzucił, zaczął robić mi sceny zazdrości o mojego chłopaka. Skończyło się na tym, że on ze mną zerwał i przeprowadził się. Później dowiedziałam się, że ludzie Kasuki zagrozili mu, że jeżeli ze mną nie zerwie i się nie przeniesie to "będą mu uprzykrzać życie". Potwornie obraziłam się na Kasukę, chociaż zarzekał się, że to nie on. Straciliśmy kontakt. On był często w trasie, ja miałam swoje zajęcia. Poza tym nie chciałam go oglądać.
- "No i co?"
- Kasuka niedawno wrócił do Tokio. - Powiedziałam. - I zaczęło się TO.

Aki chwyciła swoją komórkę, otworzyła rozmowy i weszła na Kasukę.

- Zobacz sobie to. - Powiedziała i podała Celty telefon

Celty przeczytała wszystkie sms od Kusaki i oddała Aki telefon a potem przybrała pozę, która oznaczała, że myśli. Po chwili napisała.

- "O co mu chodzi z tym "Pamiętaj co dla Ciebie zrobiłem"?" - Zapytała Celty.
- Dzięki Kasuce poznałam wiele wpływowych osób. Wiele razy mi pomagał. Po prostu uważa, że mam wobec niego dług wdzięczności. I według niego skoro jestem "wolna" to może sobie mnie z powrotem przywłaszczyć.
- "I to Cie tak martwi?"
- Tak. Możesz nie wierzyć, ale widziałam wiele razy jak potrafił dopiąć swego. Czasem nawet potrafił być gorszy niż jest Izaya. - Aki zaśmiała się. - Jeśli to jest możliwe. Jednak nikt w to nie wierzy. Uważają go za jakieś bóstwo, przez ten jego spokojny i wyszukany charakter. Albo raczej maskę, którą przybiera na co dzień.
- "Dziwne. Nie uważasz, że powinnaś o tym porozmawiać z Shizuo?"
- Nie, nie chcę znowu go o nic prosić. Poza tym, to jego brat. Co mam mu iść powiedzieć jaką jest świnią, skoro o tym nie wie?
- "W sumie racja. Aki sądzę, że nie powinnaś zadawać się z Kasuką."
- Wiem to, ale te smsy nie pozwalają mi się skupić. Poza tym dołują mnie.
- "Nie przejmuj się. Prześpij się teraz, a ja pomyślę nad tym i potem co Ciebie napiszę, okej?"
- Okej, ale nie mów nikomu. Nie chce żeby się dowiedzieli.
- "Dobrze. Dobranoc Aki."
- Dobranoc Celty-san.

Celty wyszła do kuchni i po chwili z domu. Aki wstała z westchnieniem i ruszyła do swojego pokoju. W ciemnościach wpadła na Akaiego.

- Co ty tu...? - Zdziwiła się Aki.
- Ta świnia znowu do Ciebie pisze? - Zapytał bez ogródek.
- Wiesz, że nie ładnie jest podsłuchiwać?
- Pisze? - Naciskał Akai.
- Tak, ale to nie twoja sprawa. Spróbuj coś komuś powiedzieć, a.... - Zaczęła Aki, ale Akai uderzył ją z całej siły z brzuch.

Aki aż zgięła się w pół.

- O co Ci chodzi? - Warknęła gdy złapała oddech.
- Chyba coś sobie ustaliliśmy dawno temu, tak? Może nie interesuje mnie co robisz na co dzień, ale powiedziałem Ci, że jeżeli ta świnia znowu do Ciebie napisze i zacznie się narzucać, to... - Tym razem on nie dokończył, bo Aki kopnęła go z całej siły w brzuch, że aż uderzył o ścianę ponad metr dalej. Jęknął osuwając się po niej.
- Teraz ty mnie posłuchaj braciszku. Zostaw Kasukę w spokoju. Sama to załatwię, jasne? - Warknęła Aki. Podała mu rękę, a on chwycił się jej i wstał.
- Jak chcesz. Ale niech się tylko do Ciebie zbliży... popamięta mnie. - Akaiemu z oczu lał się, żar nienawiści. On też nienawidził Kasuki, ale miał ku temu również swoje własne powody.
- Wiem. - Aki weszła do swojego pokoju i poszła spać, a Akai zaraz po niej.

piątek, 18 maja 2012

Rozdział I


B*: To jest nudne, liderze.
Z**: Właśnie, może mój gang skopać im tyłki?
B: Ej ja to chciałem zaproponować. Zielona jesteś nie w porządku.
Z: Morda, Biały.
Cza***: Obydwoje się zamknijcie, niech lider zdecyduje.
Cze****: Jesteś okropny Czarny. Dlaczego tak brzydko mówisz?
Cza: Macie się zamknąć, jasne? Liderze powiedz im żeby się zamknęli.
L*****: Proszę uspokójcie się. Żaden z was nie musi opuszczać swojej dzielnicy. Żółty się tym zajmie i bez kolorowi Dollars, okej?
B: Jak chcesz, szefie. To wszytko na dziś?
L: Tak.
B: To ja spadam. Do jutra.
Cza: Ja też spadam.
Cze: Boże. No to na razie.
Ż******: Wszystkim się zajmę, nie bój nic szefie. Narka.
P*******: No to nara.
N: No to ja też kończę. Pa.
L: Zielona coś nie tak?
Z: Nie. Ale czuję się trochę zawiedziona.
L: Nic się nie martw. Do jutra.
Z: No hej.

- Co tam robisz? - Usłyszała znajomy głos.

Aki podniosła wzrok i zobaczyła Izayę.

- A to tylko ty. - Mruknęła Aki pośpiesznie zamykając laptopa, aby nic nie zobaczył.
- A kogo się spodziewałaś w moim domu, poza mną? - Zapytał kpiąco Izaya i przeszedł do kuchni.
- Świętego mikołaja. - Mruknęła Aki.
- Co mówisz, nie usłyszałam?! - Powiedział Izaya.
- Nikogo! - Odpowiedziała i mruknęła pod nosem. - Ty wredny głąbie.
- Chcesz kawę?! - Zapytał Izaya.
- Jak mi zrobisz to chce!
- Okej! A tak mianowicie, widziałem dzisiaj Shizu-chan!
- Łał i żyjesz?! - Zapytała ironicznie Aki.
- Tak! I wyobraź sobie, że szef Dollars nas motywuje do jakiejś akcji! - Zaśmiał się Izaya.
- No co ty? - Mruknęła pod nosem. - Tak, jakiej?!
- A nic ciekawego. Kida i Shizuo wszytko załatwią. - Powiedział Izaya.
- Aha!

Izaya wszedł do pokoju i postawił jej kawę przed nosem, a sam usiadł na swoim krześle przed komputerem. Aki lubiła Izayę, ale wolała się do tego nie przyznawać. Jednak zawsze czuła zachwyt gdy siedział na tym fotelu i coś robił. Zaczerwieniła się gdy zorientowała się, że spojrzał na nią.

- Co to za mina? - Zapytał.
- Jaka mina? - Mruknęła otwierając laptopa i wchodząc na pierwszą lepszą stronkę.
- Żadna. - Zaśmiał się.
- Jesteś wredny.
- Wiem. Heh. Jak chcesz możesz iść do domu resztę sam dokończę.
- Okej. - Powiedziała i wstała, po czym zebrała swoje rzeczy.
- Jesteś dla mnie zagadką Aki, jedną z niewielu. Ale kiedyś Cię rozgryzę. - Powiedział Izaya.
- Powodzenia. - Mruknęła, ubrała się i wyszła.
- Oj jaka ona słodka, gdy się złości. - Powiedział gdy wyszła i trzasnęła drzwiami.

Aki po wyjściu z budynku kopnęła pierwszy lepszy śmietnik.

- Jak ja nie ciepie, gdy on jest taki, uh! - Mruknęła i ruszyła przed siebie. Nagle usłyszała znajomy głos.
- Aki-san! - Obejrzała się i zobaczyła swoich kolegów ze szkoły: Satoshiego i Kidę.
- Kida-kun, Satoshi-kun. Cześć. - Powiedziała. - Co tu robicie?
- Idziemy akurat do Shizuo, idziesz z nami? - Zapytał Kida.
- Przepraszam, ale nie bardzo mam na to ochotę. Ale mogę się przejść z wami bo idę w tą samą stronę. - Powiedziała Aki.
- Spoko. - Powiedział Satoshi. - A co ty tu właściwie robisz?
- Po szkole pracuję w tym budynku. - Aki wskazała na blok Izayi.
- Aki, mówiłem Ci, aby rzuciła tą robotę u Izayi. - Powiedział Kida. - To nie bezpieczne.
- Oj daj spokój. Izaya nie jest aż taki straszy. - Mruknęła Aki.
- Oj czy ja wiem. - Mruknął Satoshi. - Wiele o nim słyszałem.
- Znam go osobiście i żałuję. - Powiedział Kida.
- Oj przestańcie. - Mruknęła Aki lekko zezłoszczona - Mój wybór, moja decyzja. Już to przerabialiśmy z miliard razy.
- OMG! Ty się w nim bujasz! - Powiedział Kida.
- Nie prawda! - Powiedziała Aki zaczerwieniona.
- Jak to nie! Przecież widzę! - Powiedział Kida.
- No jasne! - Powiedział Satoshi.
- Nie! Jesteście wredni!
- Marzy Ci się nazwisko Orihara, co? - Zaśmiał się Kida. - Ale nie radzę.
- Dajcie mi spokój! - Powiedziała Aki.
- Zakochana para, Aki i Izaya. - Zanucił Satoshi.
- Ej bo sobie sama pójdę do domu!
- Tak, to jaki jest inny powód dla którego u niego pracujesz? - Zapytał Kida.
- Dobrze płaci. - Powiedziała Aki.
- Ściema. Twoja poprzednia pracodawczyni płaciła Ci więcej. - Powiedział Satoshi.
- Uh! - Aki przyśpieszyła kroku.
- Oj weź się nie złość! - Zaśmiał się Kida. - Ale radziłbym Ci na niego uważać, wiesz?
- Wiem. - Mruknęła i ruszyli dalej razem nie poruszając już tego tematu.

Kiedy się rozstali, Aki prosto ruszyła do swojego domu. Kida i Satoshi ruszyli do Shizuo.

- Wiesz, co nie podoba mi się to. - Mruknął Satoshi.
- Co?
- Że Aki buja się w Izayi. - Powiedział Satoshi. - On jest niebezpieczny. To się może dla niej źle skończyć. Gdyby tylko on nie był w Dollars.
- Oh weź przestań. - Powiedział Kida. - Izaya to wredny cham i jak się sama odkocha to go oleje, co my na to poradzimy? Właśnie, Satoshi, jak tam Neru?
- Dalej w szpitalu. Eh, czemu ona musi się pakować w jakieś kłopoty? Wiecznie? - Mruknął Satoshi.
- Trzeba było jej nie przyjmować do Białych. - Powiedział Kida.
- Wiem. Ale teraz już za późno. - Powiedział.
- No tak. O Shizuo! - Zawołał Kida.
- Kida. I Satoshi. A co wy tu robicie? - Zapytał gasząc akurat papierosa.
- Musimy się zająć tą sprawą o którą prosił lider. Masz mi pomóc.
- Jak zawsze. Spotkamy się w umówionym miejscu za dwie godziny, jak skończę robotę, okej?
- Jasne. Na razie! - Zawołali biegnąc w stronę parku.
- Boże, nawet dzieciaki. Dobrze że Izaya się przynajmniej w to nie wtrąca. - Mruknął Shizuo.

***

Gdy Aki doszła do domu, od progu zauważyła, że jej brat już jest obecny, po odgłosach gry na PSP.

- Wróciłam. - Powiedziała.
- Cześć siostra, kolację masz w kuchni. - Usłyszała głos Akaiego.
- Zrobiłeś kolację? - Zdziwiła się bardzo szczerze.
- No co ty, ja? W życiu. Byli tu Celty i Shizuo po południu. Nie wyobrażasz sobie jak ona dobrze gotuje. - Powiedział Akai.
- A ty jak zawsze masz czelność ją wykorzystywać. - Powiedziała Aki udając się do kuchni.
- Trzeba sobie jakoś w życiu radzić. A w sumie to sama zaproponowała. - Powiedział Akai.
- No co ty? - Mruknęła.
- A właśnie. - Powiedziała Akai. - Shizuo kazał Ci po raz miliardowy przekazać, że nie podoba mu się to, że pracujesz u Izayi.
- Boże on też nie może przestać mi tego powtarzać? - Warknęła Aki.
- A co, nie jest jedyną osobą która Ci to dziś mówiła? - Zapytał Akai.
- Ta... Kida i Satoshi. - Westchnęła Aki wchodząc do salonu z kolacją i siadając na kanapie. Akai siedział na ziemi i nadal pykał w swoją grę. - Ty też sądzisz, że to błąd?
- Niby co? - Zapytał Akai.
- To, że pracuje u Izayi. - Powiedziała Aki.
- Mnie to zwisa. Pracuj se choćby w burdelu jak masz ochotę. - Powiedział Akai. - Bylebyś tylko przynosiła kasę i mnie utrzymywała.
- Dzięki. - Mruknęła Aki.
- Oj weź przestań. Wiesz, że mnie zwisa co i gdzie robisz. Jakbyś postanowiła wyjechać do Ameryki, pewnie by też mi to zwisało. Shizuo by mnie utrzymywał. - Powiedział Akai.
- W sumie racja. - Powiedziała Aki pałaszując kolację, która faktycznie była świetna.
- A tak btw, co tam w robocie? - Zapytał Akai.
- Nudy, jak zawsze.
- Czyli nic nowego. - Powiedział Akai. - Ale czuję, że szykuje się jakaś gruba afera.
- Hę? A niby skąd to wiesz? - Zapytała Aki.
- Gdybyś widziała chodź trochę świata poza swoim "cudnym" Izayą i nie siedziała wiecznie w robocie, też byś się zorientowała. Wystarczy siąść sobie w jakiejś kawiarni i posłuchać co ludzie mówią, albo wejść na jakieś forum. Chodzą plotki o nowym gangu, który rozszerzył się już na kilka regionów Tokio. - Powiedział Akai.

Aki nie zdenerwowała się. Akai wiedział o jej "fobii" na temat Izayi. Zaniepokoiła się tym nowym gangiem. Nic o tym nie słyszała, co ją zdziwiło. Postanowiła jednak zmniejszyć zapał brata, który miał jakąś obsesję na temat przeróżnych gangów.

- Sądzę, że przesadzasz skoro nie słyszałam o tym u Izayi. - Powiedziała Aki.

Akai wywrócił oczami i wyszedł z pokoju po chwili wrócił z jej laptopem.

- Ej, ktoś Ci pozwolił? - Zapytała Aki.
- Patrz na to. - Powiedział i podsunął jej pod nos laptopa z włączonym jakiś forum.

"Nowy gang znowu kogoś zaatakował!"
"Podobno atakują tylko w nocy."
" Widziano ich w dzielnicy Cziki."
"Podobno w Ikebukuro też."
"Ja słyszałem, że chodzą ubrani na szaro."
"Ponoć byli też w Chu."

- Widzisz, nie kłamię. - Powiedział Akai. - Szary gang.
- To mogli być czarni, w nocy wszystko wydaje się szare. - Mruknęła Aki, ale już wiedziała, że to kłamstwo, bo Czarny nigdy nie zrobiłby czegoś w brew liderowi.
- Pisze szary. - Powiedział Akai. - A poza tym dzielnica Czarnych to chyba Chu, co nie? Po co mieliby się odsłaniać na własnym terenie.
- No nie wiem.
- Powinnaś podpytać tego twojego Izayę.
- Ustalmy jedno ok? Żadnego MOJEGO Izayę, tylko mojego szefa. - Poprawiła go Aki.
- Dobra, musisz podpytać swojego szefa.
- Może i to zrobię, ale dla Ciebie pajacu mam jedną informację. Przestań się interesować gangami i nie mieszaj w ich sprawy. - Powiedziała Aki.
- Ty możesz sobie pracować u Izayi, a ja nie mogę się interesować gangami, ta? Ten żart ma puentę? - Zapytał Akai.
- To nie żart, gangi są niebezpieczne. - Powiedziała Aki.
- A Izaya Orihara to może nie? - Akai uniósł brwi.
- Szczerze, wolałabym żebyś pracował z Izayą niż z jakimś gangiem. - Powiedziała Aki.
- A u mnie na odwrót, ale czy ja się wpierniczam do twojego, życia? - Zapytał Akai.
- No nie...
- To przestań się wpierniczać do mojego. A tak poza tym, to Izaya też jest w gangu, a może nie wiesz?
- Wiem.
- No to koniec rozmowy. - Akai wrócił do swojej gry.
- Pajac. - Mruknęła Aki i weszła na forum swojego gangu.

Zalogowała się. Mogła to spokojnie robić przy bracie i tak go nie interesowało, co robi. Spojrzała na informację o liczbie online członków na forum: 54.
Z: Potrzebuję informacji o "szarych".
C********: O, dzień dobry szefuniu. O szarych nic nie słyszałem.
C: Ja słyszałam, ponoć sieją spustoszenie każdej nocy.
C: Gdyby tak było to lider by coś chyba szefowi o tym powiedział, nie?
C: Może sam jeszcze nic nie wie?
C: Niby byli w Ikebukuro i nic by nie wiedział?
Aki wywróciła oczami.
Z: Ktoś wie co to za jedni?
C: Nie szefuniu.
Z: Pojawili się może w naszej dzielnicy?
C: Nie.
C: Nic o tym nie słyszałem.
C: U nas spokojnie.
Z: Gdyście się czegoś dowiedzieli dajcie znać.
C: Jasne.
C: Spoko.
C: Nie ma problemu.
ZSZ*********: Nie bój nic szefie, wszystkiego pilnuję, koło 24 dojdzie raport.
Z: Dzięki wszystkim, kończę.
C: Pa.
C: Na razie szefie.
C: Nq.
Aki wylogowała się i westchnęła. Chyba będę musiała podpytać jednak Izayę. Spojrzała na barta, który uparcie starał się pokonać jakiegoś bosa. Wywróciła oczami. Co mu się tej grze podobało? Wstała, odniosła i umyła talerz po czym przeniosła się do swojego pokoju. Spojrzała na komórkę. Miała trzy nieodebrane wiadomości. Westchnęła, rzuciła się na łóżko i przeczytała pierwszą.

"Jutro nie ma szkoły, idziemy się przejść na miasto jak skończysz robotę u tego dupka Izayi? Tatiana"

Aki westchnęła i odpisała.

"To nie jest dupek, a tak poza tym to nie ma sprawy. Dam znać godzinę przed skończeniem roboty. Aki"

Otworzyła drugą wiadomość.

"Daj znać jak wrócisz do domu, musimy pogadać. Celty"

Aki ponownie westchnęła.

"Jestem w domu, gdzie i o której? Aki"

Otworzyła trzecią wiadomość.

"Nie ignoruj mnie! Pamiętaj co dla Ciebie zrobiłem. Kasuka"

Aki westchnęła. Tak tylko tego mi jeszcze brakowało do szczęścia, żeby Kasuka zaczął znowu się do mnie dowalać. Super. Oczywiście nie odpisała na sms. Zaraz jednak przyszedł sms od Celty.

"Wpadnę do Ciebie do domu po 23, okej? Celty"

"Jasne, nie ma sprawy. Aki."

Po chwili przyszedł kolejny sms.

"To jest dupek i dobrze o tym wiesz. Co do poinformowania mnie o końcu twojej pracy u tej kanalii, nie ma sprawy ; ). Tatiana"

Aki westchnęła. Miała już dość wysłuchiwania czemu Izaya to "dupek, menda, popapraniec, świr, debil, egocentryk, idiota, koleś z ego boga, pijawka, pasożyt, kanalia" właściwie podkreśl. Co ją obchodziła opinia innych? Nie mogli jej dać świętego spokoju, raz za czas? Nie odpisała na sms, nie miała ochoty się kłócić, a jeszcze chwila i by zaczęła kłótnie. Tatiana czasem za dużo papla. Aki westchnęła i przykryła głowę poduszką.

- Mam dość. - Mruknęła sama do siebie.

---------
* Biały
** Zielony
*** Czarny
**** Czerwony
***** Lider
****** Żółty
******* Pomarańczowy
******** Członkowie gangu piszący na forum
********* Zastępca szefa zielonych

Witam !

Jest to blog o tematyce Durarara. Bazuję tu na tym anime, jednak wszytko wymyślam sama. Opowiadanie nie jest powiązane z anime czy mangą, jednak występują tam bohaterowie, których znacie właśnie z tego anime. Nie są głównymi bohaterami. Większa część bohaterów jest stworzona przeze mnie a ich losy mieszają się z losami bohaterów DRRR. Mam nadzieję, że moje nietypowe opowiadanie wam się spodoba ^^ Pierwsza notka już dzisiaj tylko trochę później.