Joanna Kołcun wysłałam Ci wiadomość na gg... nie wiem czemu nie doszła ... mogłabyś mi jeszcze raz podać swoje gg sprawdzę czy czegoś nie pomyliłam przez przypadek lub napisz na moje: 11579596 :)
Vicki naprawdę przepraszam ... postaram się jak mogę :)
***
Aki obudziła się i spojrzała na Izayę. Spał jeszcze. Uśmiechnęła
się i zsunęła mu z oczu kilka czarnych kosmyków. Był taki słodziutki kiedy
spał. Na dodatek mruknął coś przez sen. Aki zaśmiała się cicho i pocałowała go
w czoło. Usiadła i przeciągnęła się.
- Hm... witaj piękny dniu. - Mruknęła. Spojrzała na zegarek.
6.30. - Przynajmniej nie spóźnię się do szkoły. Chociaż... - Aki przypomniała
sobie rozmowę z Kidą i opadła z powrotem na poduszki. - Chyba nic się nie
stanie, jak sobie odpuszczę.
Przez chwilę wpatrywała się w Izayę, a potem zamknęła oczy.
Po chwili zadzwonił budzik. Aki przeklęła się w duchu. Izaya poruszył się,
jęknął dwa razy z niezadowolenia, odwrócił się i go wyłączył. Aki zaczęła
udawać, że śpi. Poczuła jak Izaya przeciąga się i odgarnia jej włosy z czoła.
- Aki-chan. Czas wstawać. - Powiedział całując ją w czoło.
Mruknęła coś tylko nie wyraźnie i odwróciła się. Nie chciało jej się ruszać z łóżka.
- Aki-chan wiem, że nie śpisz. - Zaśmiał się. - Chyba nie
chcesz się spóźnić do szkoły, co?
Mruknęła coś tylko z twarzą w poduszce.
- Oj nie ładnie. - Zaśmiał się. - Nie mam zamiaru Ci
usprawiedliwiać nieobecności w szkole.
- Nikt Ci nie każe. - Mruknęła patrząc na niego jednym
okiem. - Nie mam zamiaru się stąd ruszać jeszcze przez dobre półtorej godziny.
- Potem będę wysłuchiwał do Shizu-chan, że Cię demoralizuję.
- Zaśmiał się Izaya głaskając ją po głowie.
- Pf. Dobranoc. - Aki nakryła głowę kołdrą.
Izaya zaśmiał się ponownie i już chciał wstawać, kiedy
zauważył, że Aki trzyma go za rękę.
- Co jest? - Zapytał.
- Serio musisz już wstawać? - Zapytała Aki, a ten w
odpowiedzi uśmiechnął się i ponownie koło niej położył i przytulił ją.
- Jesteś niemożliwa. - Szepnął jej we włosy, a ona
przeturlała ich tak, że Izaya leżał pod nią.
- Dziękuję. - Uśmiechnęła się i pocałowała go.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Aki jęknęła, a Izaya zaśmiał
się.
- Za chwilę wracam. - Powiedział, pocałował ją jeszcze raz i
wstał.
Wyszedł z sypialni i zamknął za sobą drzwi. Aki leżała przez
chwilę w ciszy. Po jakiś dziesięciu minutach wstała. Może znowu usiadł do tego
laptopa i zabrał się za pracę? Miała zamiar przetrzymać go w łóżku co najmniej
do wpół do dziewiątej i nie zamierzała odpuszczać. Ruszyła do drzwi i otworzyła
je.
- Izayaa... - Mruknęła trąc oczy i zapytała. - Pozbyłeś się
już gościa?
Rozejrzała się po salonie. Izaya stał przy kanapie i patrzył
na nią wzrokiem "no pięknie", a po drugiej stronie, niedaleko drzwi
stał... Shizuo. Aki zamrugała dwa razy, aby wyjść z szoku. Shizuo był w nie
mniejszym.
- Aki-chan? A co ty tu robisz... w jego bluzce...
potarganych włosach... - Shizuo szybko zorientował się o co chodzi. No i
najwyraźniej trochę przesadził z wyobraźnią.
- Hej, Shizuo-kun... - Mruknęła Aki.
Shizuo jeszcze raz zlustrował wzrokiem Izayę w samych
spodniach od piżamy i Aki w samej bluzce, no cóż, przydługiej ale bluzce. Na
dodatek wyszła z sypialni.
- Nie mów mi, że jesteś z tym padalcem. - Warknął Shizuo.
- Nie ładnie jest kogoś wyzywać w jego własnym domu. -
Powiedział Izaya.
- Zamknij się, nie z Tobą rozmawiam. Aki ubieraj się,
zawiozę Cię do szkoły i z niej odbiorę. - Shizuo był najwyraźniej wściekły.
- Nie. - Powiedziała Aki.
- Nie? - Zapytał Shizuo i zaczął do niej podchodzić. Izaya stanął
pomiędzy nimi.
- Shizu-chan, co jak co ale jej Ci nie pozwolę tknąć. -
Powiedział Izaya poważnie. Shizuo wpadł w kolejny szok.
Odwrócił się i zaczął zmierzać do wyjścia. Nagle zatrzymał
się.
- Kasuka o Ciebie pytał, Aki. - Powiedział Shizuo. Aki
drgnęła, już prawie o nim zapomniała. Izaya zirytował się.
- Nie wypowiadaj imienia tego padalca w tym domu. - Warknął.
Shizuo zdziwił się. Izaya, zdenerwowany? Przecież on zawsze jest opanowany?
- Bo co, jesteś o wiele większym padalcem niż on. W sumie
jak możesz tak mówić o osobie, której nawet nie znasz, co? - Shizuo prychnął. -
Wracając, chyba nadal jest w Tobie zakochany.
Aki skuliła się w sobie. Izaya nie wytrzymał.
- Jak śmiesz w ogóle przy niej mówić o tym padalcu?! Nie wiesz,
co...?! - Aki szybko wyszła przed Izayę i zasłoniła mu usta rękoma.
- Nie. - Szepnęła.
- Nie wiem, co? - Zapytał Shizuo.
- Nic. Idź już Shizuo-kun. Porozmawiamy potem. - Powiedziała
Aki nadal trzymając Izayi rękę na ustach. On uspokoił się trochę. Shizuo
wyszedł, a Aki opuściła ręce. Izaya przytulił ją do siebie.
- Przepraszam. Nie powinienem... wiem, że nie chcesz aby on
wiedział, a ja po prostu...
- Nie. Niech nic nie wie. Tak jest lepiej... - Aki
westchnęła.
- Lepiej? - Izaya prychnął. - Chyba estetyczniej.
- Izaya... - Westchnęła Aki, a on pochylił się i ją
pocałował.
- Przepraszam. Wracajmy do łóżka, co? - Zapytał Izaya i w
tym momencie zamknęły się drzwi. Ta dwója spojrzała po sobie.
- Słyszał... - Aki zatkała sobie usta rękami. Izaya
westchnął.
- Zajmiemy się tym później, chodź. - Powiedział Izaya i
pociągnął ją do sypialni.
***
Satoshi obudził się i spojrzał na zegarek. Dziewiąta. No i
stało się, nie poszedł na test. Spojrzał na Neru która spała słodko. Uśmiechnął
się, pocałował ją w policzek i odgarnął grzywkę.
- Dzień dobry. - Szepnął jej do ucha i wstał. Ruszył do
łazienki, po czym do kuchni. Zastał tam Saki widać w parszywym humorze.
- Hej Saki.
- Hej Satoshi.
- Co tam z Kidą? - Zapytał nastawiając wodę na kawę.
- Dla mnie i dla niego też zrób. Heh... co z nim? Udaje
twardziela, ale widać, że się podłamał. Pogadałbyś z nim? - Zapytała Saki. -
Wiesz o wszystkim, nie?
- No, wiem. Mikado mówił mi wcześniej. - Powiedział Satoshi.
- Tak btw. wiesz kim jest Zielona?
- Nie mam pojęcia. Powiedział, że jej tożsamości nie wyda.
- Weź. No dobra, co chcecie na śniadanie? - Zapytał Satoshi.
- Jajeczniczka mi się marzy. - Do kuchni wszedł Kida. Miał
zapuchnięte oczy. Widać płakał.
- Hej, stary, wszytko ok? - Zapytał Satoshi.
- Ta... pogadamy potem. Chcę jajecznicę z bekonem,
szczypiorkiem, pomidorkami, troszkę sera no i szyneczka. Najlepiej na smalcu
zrobioną. - Powiedział upijając łyk kawy, która przed nim postawił Satoshi.
- W ciąży jesteś, czy ki chuj? - Zapytał Satoshi, wyciągając
potrzebne składniki.
- Nie okres mi się zbliża. - Powiedział Kida i cała trójka
zachichotała.
- Chyba spóźnia. - Mruknął Satoshi i znowu parsknęli
śmiechem.
- To co dziś robisz z Neru? - Zapytała Saki..
- Nie wiem. Ostatnio chciała iść na basen i do sauny, ale
nie mogłem. Może dziś? - Zapytał sam siebie Satoshi. - Jak co idziecie z nami?
Nie lubił chodzić z Neru na basen. Ona cały czas pływała i
pływała, a mu się to po chwili nudziło i po prostu siedział sam w jacuzzi.
- Hm, fajny pomysł, co nie Kida? - Zapytała Saki.
- No, może być.
- Wiec idziemy na basen! - Neru wyskoczyła z za drzwi.
- No super, a miała to być niespodzianka. - Mruknął Satoshi,
a wszyscy się roześmiali.
Może nie będzie, tak źle? Zapytał sam siebie w myślach
Satoshi, kiedy Neru pocałowała go w policzek i zabrała się do rozkładania
talerzy.
***
- Na prawdę chcesz to zrobić? - Mikado nie uśmiechał się
pomysł na dzisiejszy dzień Anri.
Siedzieli przy śniadaniu. Mikado miał zły humor, bo Neko
wpakował się do nich na noc i dodatkowo jeszcze zajmował teraz łazienkę. Coś
czuł, że Neko za niedługo tu zamieszka, ale ok. Jakby nie mógł siedzieć u
Shinry. A tu nagle Anri wyskakuje z takim pomysłem. Co gorsza, zaspali do
szkoły i nie napisali testu.
- Tak. - Powiedziała Anri. - Musze pogadać z Shizuo. Nie
podoba mi się, to że Aki jest z Izayą.
- Okej, okej. - Mikado westchnął. - Ale wątpię, że coś
wskóramy. Jeżeli Shizuo jest mistrzem uporu, to Aki jest na levelu super hard.
- Tak, ale to się zrobiło za poważne. Trzeba to uzmysłowić!
Może jakoś... oh po prostu wolałabym, żeby była z tym Kasuką i po sprawie! -
Powiedziała Anri. Mikado zaśmiał się.
- Dobrze porozmawiamy z Shizuo. - Powiedział Mikado.
- O czym? - Do kuchni wszedł Neko. Mikado nie umknęło, że w
jego kapciach i szlafroku oraz wycierając się jego ulubionym ręcznikiem.
- Nie ważne. A w sumie, czemu ty nie jesteś w szkole, co? -
Zapytał Mikado.
- Wy też nie.
- My jesteśmy pełnoletni. - Powiedział Mikado.
- Oj tam, oj tam. - Powiedział Neko. - Nic się nie stanie
jak jeden dzień nie pójdę.
Neko porwał kanapkę, kakao i poszedł do salonu, gdzie walnął
się na kanapę i włączył sobie telewizor. Mikado zacisnął dłonie w pięści.
- Ja go kiedyś... - Mruknął od nosem. Anri zaśmiała się
cicho.
- No to może skoro już odbywamy dziś poważne rozmowy, to
wybierzemy się też do Shinry, co?
- Dobra. - Powiedział Mikado, a Anri pocałowała go.
Z salonu dobiegł śmiech Neko, który śmiał się z jakiejś
reklamy, a Mikado zacisnął dłoń w pięść. Anri zachichotała widząc to.
*^* Ja wiem,że to już dwudziesty rozdział, ale nadal odnoszę wrażenie, że z każdą notką podoba mi się coraz bardziej xD Kocham twoje postacie~! Są takie wyjątkowe i niepowtarzalne. Strasznie ci zazdroszczę, bo ja nie potrafię wymyślić ani jednej własnej, a zarazem intrygującej postaci.
OdpowiedzUsuńShizuo musiał się nieźle zdziwić, gdy zakumał, że Aki jest z Izayą :D To takie fajne...
Matura? Huh, nie wiem jak to jest, ale straszysz mnie na przyszłość, hehe. Współczuję... i życzę powodzenia w nauce~!
Po pierwsze: Powodzenia w nauce !
OdpowiedzUsuńPo drugie: Mówi się trudno i żyje się dalej. Najwyraźniej coś wiadomości na gg nie przychodzą, ale to nic. Prędzej czy później tu zajrzę.
Po trzecie: Boski rozdział. Zabawę i uroczę wątki. Czego chcieć więcej ? Mam jednak nadzieję że jeszcze wydarzy się coś ciekawego. Może być gorąco jeśli chodzi o tego cholernego braciszka Shizuo. Czekam na więcej i trzymam kciuki !
Meiko-chan ;___; Co się dzieję? zapomniałaś o blogu? Mam nadzieję że nie T^T
OdpowiedzUsuń