Regulamin

1. Jest to blog o tematyce Durarara. Jak nie lubisz w prawym górnym rogu jest czerwony krzyżyk - wciśnij go.
2. Każdy rozdział jest mój, oryginalnie pisany. Nie kopiuje i nie plagiatuje innych blogów.
3. Generalnie tematyka jest hetero (MxK) ale może pojawić się również tematyka homo (MxM) lub (KxK). Nie czepiać się. Ostrzegałam.
4. Nie spamować. Nie wklejać linków w komentarzach.
5. Nie przeklinać w komentarzach i nie obrażać nikogo.
6. Krytyka mile widziana ale nie chamska.

środa, 26 grudnia 2012

Rozdział XVIII


Aki z ciężkim sercem siedziała na przerwie. Nie widziała Izayi od północy kiedy poszedł do domu a była już godzina czternasta. Chyba zaczynała się od niego uzależniać. Do końca lekcji została jeszcze godzina, a potem nareszcie miała iść do pracy. Boże chyba faktycznie jestem psychiczna. Pomyślała. Tęskno mi do roboty. Jednak już o 19 miała iść do Mikado i mieli porozmawiać z Kidą, co też jej się nie uśmiechało. Obserwowała go na lekcji (Aki chodziła do klasy z Kidą, Saki i Satoshim (kujon przeskoczył rok wyżej skubany). Nie dość, że Satoshi przez wszystkie lekcje patrzył się na nią jakby chciał ją zabić to na dodatek wygadał o całej sytuacji Kidzie. Coś czuła, że to nie pomoże jej w rozmowie z nim, ale ok. Saki za to była bardzo podekscytowana tym, że Aki wróciła i cały dzień zasypywała ją propozycjami co mogą robić w sobotę. Aki nie za bardzo miała ochotę na żaden wypad (najchętniej posiedziałaby dłużej w pracy, przez co znowu uznała, że jest nienormalna) ale nie mogła też jej odmówić. Na dodatek na przewie dorwały ją Tatiana, Maki i Neru i wymusiły wypad na miasto. Aki z westchnieniem zgodziła się. Kiedy zabrzmiał dzwonek kończący lekcję Aki z westchnieniem wstała i już miała wyjść kiedy usłyszała głos Satoshiego.

 - Coś entuzjastycznie podchodzisz do pracy. - Powiedział ironicznie podchodząc do niej z Kidą i Saki.

- Weź bądź już cicho. - Powiedziała Aki kiedy w czwórkę wychodzili z klasy.

- Jesteś idiotką wiesz. - Powiedział Satoshi. - Izaya Orihara, to nie jest materiał na chłopaka.

- A co ty możesz o nim wiedzieć, co? - Zapytała Aki.

- Wiem dostatecznie dużo. - Powiedział Kida. - Przecież zaleca się do ciebie ten aktor, czemu nie on?

- Nie wspominaj przy mnie tego padalca. - Powiedziała Aki zezłoszczona.

- Kasuka Heiwajima jest naprawdę przystojny. No ale Izaya Orihara też. - Powiedziała Saki. - Bosz, dlaczego zawsze Ci najprzystojniejsi ciągną do Ciebie?

- Hej! - Powiedział Kida.

- Żartowałam. - Powiedziała Saki i pocałowała Kidę, żeby go udobruchać, ale z jej oczu Aki wywnioskowała, że wcale nie do końca żartowała.

- Poważnie Aki, przemyśl to sobie jeszcze zanim się zaangażujesz. - Powiedział Satoshi.

- Dzięki za radę, ale pozwól, że sama będę sobie decydować o życiu. - Powiedziała. Satoshi chyba chciał ją zasypać kolejnymi argumentami, ale w tym momencie na szyi uwiesiła mu się Neru.

- Hej! - Pisnęła i pocałowała go.

- Cześć. - Powiedział i kiedy w końcu puściła jego szyję chwycił ją za rękę.

- Ej Neru? - Aki spróbowała zaatakować tak. - Co myślisz o Izayi?

- Oj już nieraz ci mówiłam. Izaya to niezłe ciacho. Poza tym jest kasiasty no i wydaje się całkiem okej. - Neru zaśmiała się. - A co?

- A bo wiesz, chodzę z nim. - Aki spojrzała na Satoshiego, a ten wysłał jej spojrzenie pod tytułem "to było nie fair Aki".

- O to fajnie. - Powiedziała Neru. - Na reszcie dopięłaś swego.

- Nom.


Doszli do bloku Izayi.

- To na razie. - Aki ruszyła do drzwi.

- Pa. - Powiedzieli wszyscy i ruszyli do domu.

Aki weszła po schodach i potem do mieszkania Izayi. Siedział na swoi fotelu i robił coś na komputerze.

- Hej. - Powiedziała odkładając swoje rzeczy na stolik.

- Hej. - Powiedział nadal coś robiąc na komputerze.

Aki zrobiła zirytowaną minę i podeszła do niego, po czym bezceremonialnie wpakowała mu się na kolana. Izaya tylko wywrócił oczami i pocałował ją poprawiając jej humor. Kiedy się od niego oderwała powiedział.

- Nie mogłaś pięć minut poczekać? Nie widzisz, że pracuję? - Izaya wklepał coś do komputera.

- Widzę, ale pracujesz zapewne od rana więc możesz sobie zrobić przerwę.

- Aki to jest naprawdę ważne zlecenie. - Powiedział.

- Okej. - Obrażona wstała i ruszyła do kuchni.

Izaya westchnął. Świetnie. Pomyślał. Teraz jest jeszcze zezłoszczona. Zapisał plik i wstał z fotela po czym ruszył do kuchni. Aki robiła sobie herbatę. Podszedł do niej i objął ją w pasie.

- No ej nie złość się. - Powiedział.

- Nie złoszczę się. - Powiedziała, a jej oczy ciskały pieruny, które mogły zabijać.

- Nie wcale. - Powiedział.

- Nie. Wracaj do swojej pracy.

- Aki.

Aki odwróciła się do niego przodem i skrzyżowała ręce.

- Co? - Zapytała.

- Musisz być taka złośliwa? - Zapytał.

- Musisz być taki irytujący? Jeżeli to zlecenie jest ważne to wracaj do niego.

Izaya wiedział, że jeżeli do niego wróci to się na niego obrazi jeszcze bardziej i zepsuje jej totalnie dzień. Pomijając drugie zdanie przysunął się do niej bliżej i zapytał.

- A gdybym nie był taki irytujący to byś mnie kochała?

- A gdybym nie była złośliwa to byś mnie kochał? - Odparła atak Aki.

Izaya zaśmiał się i pogłaskał ją po policzku.

- Nie złość się, okej?

- Nie złoszczę. - Powiedziała Aki a Izaya przytulił ją do siebie. Ona odwzajemniła gest.

- Masz coś zły humor, co?

- Nawet bardzo. - Westchnęła. - Nie wyspałam się, dziewczyny przymusiły mnie do babskiego wyjścia w sobotę, na dodatek czeka mnie rozmowa z Kidą.

- No tak. - Powiedział Izaya. - Kidą się nie przejmuj, jakoś dasz radę. Na babskie wyjście nic nie poradzę, ale skoro jesteś zmęczona to poradziłbym kawę a nie herbatę.

- W sumie racja. - Aki zabrała się za robienie kawy. - Chcesz też?

- A bardzo chętnie. A ty? Zjadłabyś coś?

- Hmm... w sumie?

- Pizza, otoro, sushi, ramen?

- Pizza.

- Jaką chcesz? - Zapytał Izaya sięgając po telefon.

- Hmm... może... mam smaka na ser biały.

- Czyli Feta. - Izaya połączył się z pizzerią i zamówił dwie pizze. Dla niej fetę a dla siebie cztery pory roku oraz swa shaki dla niej truskawkowy a dla siebie czekoladowy. Ona zrobiła kawy.

Izaya poszedł dokończyć robotę a ona zabrała się za swoją. Po pół godzinie przybyła pizza i usiedli w kuchni aby ją zjeść. Śmiejąc się wszamali obiad i z powrotem wrócili do pracy. O 18.30 Aki westchnęła.

- Muszę iść do Mikado.

- Przyjechać potem po Ciebie? - Zapytał Izaya.

- No... zadzwonię Ci jak skończymy.

- Okej.

Pocałował ją i Aki wyszła.

***

Aki doszła do domu Mikado i weszła. Kida i Mikado pili herbatę w salonie.

- Aki a co ty tu robisz? - Zapytał Kida.

- Zielona melduje się. - Mruknęła Aki.

- Żartujesz... nie... poważnie? - Zapytał Kida szukając potwierdzenia u Mikado, kiedy Aki koło niego siadła. Mikado kiwnął głową.

- Byłbym wdzięczny gdybyś nikomu nie ujawniał jej tożsamości. Satoshiemu też. - Powiedział Mikado.

- Jasne, ale o co tu chodzi? - Zapytał Kida.

- Słuchaj Kida. Wiesz, że Aki została porwana w czasie akcji z szarymi.

- No wiem. To dlatego nie było Cię w szkole? - Zapytał Kida.

- Tak, Shinra ledwo wyratował Aki. Półtorej godziny później i byłoby po niej. - Powiedział Mikado.

- Zabiłbym padalca który to zrobił. - Warknął Kida.

- On już nie żyje. Zabił go Izaya. I też Izaya uratował Aki. - Powiedział Mikado.

- Oh... - Kida wydawał się zbity z tropu. - I co to ma ze mną wspólnego?

- To był twój brat Kida. - Powiedziała Aki. - Kaida Masomi.

Kida był w szoku.

- Chyba żartujecie.

- Chcielibyśmy. - Powiedział Mikado. - Jednak taka jest prawda. Twój brat był w szarych, jego ludzie porwali Aki, a on ją torturował, prawie zabił. A jego zbił Izaya, kiedy on i jego ludzie zaatakowali mnie.

Kida opadł na fotel.

- Myślałem, że on wyjechał. - Szepnął sam do siebie. - Dlaczego dopiero teraz mi o tym mówicie?

- Ponieważ Aki chciała być przy tym. - Powiedział Mikado. - A Shinra odmawiał wypuszczenia jej dopóki nie będzie co najmniej w pełni zdrowa.

- Aha...

- Kida, przykro mi. - Powiedziała Aki.

- Nie... okej... rozumiem. - Powiedział Kida. - Sam bym go chyba zabił gdybym wiedział...

- Kida masz prawo być na mnie wściekły. To ja kazałam Izayi go zabić... to znaczy... no nie do końca... zabiłby go tak czy siak, ale ja go również o to poprosiłam. - Powiedziała Aki.

- Nie... okej... - Powiedział Kida. - Nie jestem zły ani na Ciebie, ani na Izayę, ani na... Ciebie Mikado. Po prostu. Przepraszam mogę już iść do siebie?

- Jasne. - Powiedział Mikado.

Kida wyszedł.

- To był zły pomysł mówić mu. - Westchnęła Aki słysząc zamykane drzwi.

- Chyba lepiej że zna prawdę niż nic nie wie. Jest silny, da radę. - Powiedział Mikado.

- Mam nadzieję. Mogę zadzwonić po Izayę? Ma po mnie przyjechać.

- Jasne.

***

Kida doszedł do domu. Saki powitała go z uśmiechem.

- Cześć! - Zawołała wesoło. Zaraz potem mina jej spoważniała. Widzą minę Kidy - Co jest?

Kida nic nie powiedział, a po jego policzkach popłynęły tylko łzy. Ta podbiegła do niego i go przytuliła.

2 komentarze:

  1. T^T Kida płacze, to ja też...
    Ach, Izaya i Aki są razem :) taka para gołąbków. Btw, skoro Aki jest w wieku Kidy to... hehe, Izaya lubi młodsze, skubany xD
    Ubóstwiam twoje opowiadanie, jestem ciekawa jak się teraz akcja potoczy... może Kasuka, zrobi się zazdrosny o Aki-chan? O, matko... >.< to takie ekscytujące, bo nie wiem co wymyślisz.
    Powodzenia~!

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny Kida -.- Mam małą prośbę.... Wyślij mi linka z nową notką jak się pojawi. Mam słaba pamięć xD Wolała bym byś od razu wysłała link bo nie spamiętam nazwy strony. Na to gg jeśli można:44922809... Cóż więcej dodać.... Niecierpliwie czeka na więcej i nawet polubiłam Aki. Najczęściej nie lubię głównych postaci, nawet w moich opowiadaniach. No ale do Aki wreszcie się przekonałam. Śmiało możesz zareklamować swoje opowiadanie na moim blogu. Jeśli chcesz podam ci link jak wyślesz mi link. Sama wspomnę o tej stronie w następnej notce.

    OdpowiedzUsuń