CZTERY DNI PÓŹNIEJ
- Ah, na reszcie wolna! - Aki prawie podskakiwała idąc
ulicą.
Izaya westchnął i zastanowił się jak i kiedy się w to
wszytko się wpakował? Nie dość, że zmusiła go do niesienia swoich rzeczy to na
dodatek kleiła się do niego na ruchliwej ulicy gdzie prawie każdy go znał. Co
gorsza, zdał sobie sprawę, że mu to nie przeszkadza, a nawet cieszy się, że Aki
trzyma go za rękę i zachowuje się jak jego dziewczyna. Zadawał sobie pytanie:
Czemu? Po wykładzie jaki dostał od Shinry i Akaiego na temat "jaka to Aki
jest delikatna" (ta jasne) i masie gróźb nawet nie zamierzał grać na jej
uczuciach a mimo tego... Nigdy nie zadawał się z dziewczyną, no chyba że
doprowadzał ją do skraju wytrzymałości psychicznej przez co rzucała się z
dachu. Ewentualnie udawał kochanego żeby ją wykorzystać i najczęściej też się
rzucała z dachu. A gdy pocałował Aki (na dodatek nie myśląc racjonalnie, po
prostu chciał, żeby była spokojna) nawet o czymś takim nie pomyślał.
Przypomniał sobie kiedy wrócił tamtego dnia i zapytał Shinry jak się
zachowywała Aki. Kiedy usłyszał, że bez zarzutów i tylko krzywiła się przy
kolejnym zastrzyku był zadowolony, że mógł ją nagrodzić. Nie żeby ona nie
czerpała z nagrody więcej niż jej obiecał, no ale on też jej nie zabronił. I
jakoś tak... wyszło samo z siebie. Na dodatek nigdy czegoś takie nie czuł i
zaczynało go to przerażać. Aki za to była najwyraźniej w siódmym niebie, ale
Orihara nie do końca wiedział co ją cieszyło: to że wyszła na
"wolność", to że trzymała go za rękę, czy to że obiecał ją
odprowadzić. Możliwe że wszytko, a możliwe, że miała jakiś inny powód. Orihara
westchnął. Pierwszy raz zastanawiał się co czuje i myśli ktoś inny i przerażało
go to jeszcze bardziej. Kiedy w końcu doszli do domu, Aki weszła zadowolona do
swojego pokoju rzuciła się na łóżko.
- Moje, moje, moje, przepraszam zdradzałam Cię z innym. Już
nie będę. - Powiedziała zatopiona w poduszkach.
- Ty jesteś psychiczna. - Powiedział Izaya wchodząc do
pokoju za nią i stawiając jej torbę na ziemi.
- Ty gadasz do głowy w słoiku. - Wytknęła mu Aki. - Więc
masz akurat najmniejsze prawo wytykać mi moje schorzenie umysłowe.
Izaya wywrócił oczami i usiadł na krześle ukradkiem
oglądając pokój Aki. Był... dziwny. Tak to dobre określenie. Z jednej strony
czerwone ściany i kilkanaście pluszaków i koloru różowego, a drugiej plakaty,
które "słodkie" raczej nie były, a na dodatek (Izaya wolał się w to
nie zagłębiać, ale przyznał, że bardzo go rozśmieszyło) manekin ludzkich
rozmiarów, na dodatek z jego zdjęciem, był bez ręki z dziwnie
wygiętymi nogami oraz licznymi ranami kutymi najwyraźniej nożem. Aki podniosła
wzrok, akurat kiedy patrzył na manekina. Kiedy wysłał jej pytające spojrzenie
wzruszyła ramionami.
- Na czymś muszę wyładowywać złość, nie?
- Dlaczego ten manekin ma na głowie moje zdjęcie?
- Jak sobie wyobrażam, że to ty, jakoś nie mam żadnych
skrupułów dla tego manekina.
- A to ciekawe. - Mruknął Izaya.
Aki wstała.
- Kawy, herbaty, soku?
- Herbatę.
Aki ruszyła do kuchni, a Orihara za nią. Nastawiła wodę i
wyciągnęła dwa kubki.
- A gdzie twój brat? - Zapytał Izaya siadając na krześle.
- W szkole. Chyba. - Powiedziała Aki.
- Wiesz, że jutro musisz porozmawiać z Kidą, nie?
- Dzięki za przypomnienie.
- Nie martw się, Mikado też tam będzie.
- Wiem.
Aki westchnęła stawiając herbatę przed Izayą i usiadła na
krześle obok.
- Nadal Cię to martwi?
- No... trochę. - Powiedziała Aki. - W sumie to moja wina,
że mu skręciłeś kark.
- Słuchaj i tak bym go zabił, więc co za różnica? Dzięki
tobie umarł w sumie szybciej. Maiłem ochotę mu... - Zaczął Izaya, ale
zastopował, gdy zauważył łzy w oczach Aki. - Co jest?
- Nie wiem. - Przyznała. - Po prostu zachciało mi się
płakać.
- Hę? - Izaya był wytrącony z równowagi. - Od tak. Bez
powodu? Przed chwilą skakałaś pod niebo z radości teraz tak po prostu zachciało
Ci się płakać?
- No... - Mruknęła biorąc papierowy ręcznik i wycierając
oczy. - To takie schorzenie u dziewczyn zwane "nagła zmiana
nastroju".
- Aha... I to się wywołuje tak bez niczego? Kurde muszę
zapytać Shinry czy to da się leczyć. - Powiedział Izaya sztucznym tonem, a Aki
zezłościła się.
- Jesteś wredny wiesz! - Powiedziała rzucając w niego
ręcznikami papierowymi, a on je tylko złapał ze śmiechem.
- Już wole jak się złościsz niż jak płaczesz. - Powiedział
ze śmiechem.
- Oj masz teraz przechlapane. - Powiedziała Aki i zrzuciła
go z krzesełka.
Ze śmiechem Izaya wylądował na podłodze, a Aki żeby nie
wstał siadła mu na brzuch i zaczęła uderzać go pięściami po klatce piersiowej i
wyzywać. Pozwolił jej się chwilę wyładowywać, bo powiedzmy, że nie bardzo
ruszały go te lekkie uderzenia, ale po chwili złapał ją za rękę i bezproblemowo
wykonał taki ruch, że zamienili się pozycjami: ona leżała na ziemi, a on
siedział jej na brzuchu na dodatek trzymając jej ręce skrzyżowane na jej klatce
piersiowej.
- No i co teraz? - Zapytał.
- Puść mnie. - Mruknęła.
- Mam lepszy pomysł. - Powiedział, pochylił się i ją
pocałował.
Poskutkowało. Gdy tylko wypuścił jej ręce z uścisku,
zarzuciła mu je na szyję mocniej go do siebie przyciągając.
- Boże... - Usłyszeli głos od drzwi.
Obydwoje cali czerwoni spojrzeli tam. Akai, Neko i Satoshi
stali w drzwiach kuchni. Izaya i Aki jeszcze bardziej poczerwienieli bo zdali
sobie sprawę jak to musiało dla tej trójki wyglądać.
- Chłopaki, chodźcie może do salonu co? - Akai nie krył
obrzydzenia.
Neko czerwony prawie tak samo jak Izaya i Aki zgodził się
bez słowa i ruszył za Akaim. Satoshi spiorunował Aki wzrokiem, przez co jej
twarz była tylko o kolor jaśniejsza niż dorodny pomidor, bo wiedziała co
Satoshi myśli o Izayi i kręcąc głową ruszył za kolegami.
- Oj. Chyba nie byli zachwyceni. - Mruknął Izaya, a Aki
roześmiała się. Izaya wstał i podał jej rękę pomagając wstać.
- Może dopijmy herbatę co?
- Może zacznijmy ją pić. - Izaya usiadł na krześle i
pociągnął sobie Aki na kolana. Ta zaśmiała się.
***
Neko nadal był czerwony jak burak. Akai obrzydzony, a
Satoshi oburzony kiedy weszli do salonu.
- Czy Aki i Izaya... właśnie... w kuchni... - Neko
poróżowiał jeszcze bardziej.
- Ta... blee... - Mruknął Akai.
- Oj dajcie spokój. Jakbyście nigdy nie widzieli całującej
się pary. - Mruknął Satoshi zastawiając się jakby zareagowała ta dwójka gdyby
widzieli wczoraj wieczorem jego i Neru.
- Widziałem i to nie raz i dalej uważam, że jest to coś
ohydnego. - Powiedział Akai.
- Nie. - Mruknął Neko.
- Co nie? - Zapytał Satoshi.
- No nie widziałem. - Mruknął. Akai i Satoshi wywalili na
wierzch oczy. - No co?!
- Jeszcze mi może powiesz, że nigdy się nie całowałeś. -
Powiedział Akai podając Satoshiemu i Neko po Joypadzie.
- No nie.
Akai i Satoshi udawali, że się zakrztusili żeby nie
wybuchnąć śmiechem.
- A wy może tak, co? - Zapytał Neko czerwony.
- Tak. - Powiedział Akai. - I to nie raz. Ale dalej uważam,
że to ohyda jak robi to ktoś inny.
- Tak. - Powiedział Satoshi. - Choćby wczoraj. Nie
zapominaj, że mam dziewczynę.
Neko zrobił się totalnie czerwony.
- Wiecie co... a nic. - Mruknął i zaczęli grę.
- Akai, ty tak... po prostu na to pozwolisz? - Zapytał
Satoshi wskazując głową na drzwi.
- A niech se tam i uprawiają seks, co mnie to? - Powiedział
Akai skupiony na grze.
- Nie chodzi mi o to, że się całowali, też mnie to nie
rusza... Ale pozwolisz na to, żeby Aki była z Izayą?
- A czemu nie? - Zapytał Akai.
- No... chyba go znasz, co?
- Znam no i co z tego? - Zapytał Akai.
- No wiesz jaki on jest?
- No wiem i co?
- Nie zdziwiłeś się w ogóle, że się całowali.
- To prawda.
- Dlaczego?
- Bo już widziałem jak się całowali. - Powiedział Akai.
- I nic? Nic jej nie powiedziałeś?
- Powiedziałem, że to ohydne i sobie poszedłem.
- Akai twoja siostra prawdopodobnie chodzi z Izayą Oriharą.
- Powiedział Satoshi.
- Oh o to Ci chodzi. - Akai wywrócił oczami. - Słuchaj nie
mam zamiaru się wpieprzać do jej życia. Jej życie, jej wybory i jej błędy.
Niech robi co chce, to jej życie i niech żyje jak chce.
- Czyli nie zareagujesz?
- Oczywiście, że nie. - Powiedział Akai. - Raz się
próbowałem wpierniczać i nie wyszło to na dobre. A szczerze wole, że to Izaya
niż Kasuka Heiwajima.
- Co, ten aktor buja się w twojej siostrze? - Zapytał Neko.
- Tak. Niestety.
Satoshi zastanowił się. Nie znał Kasuki, ale zawsze wydawał
się w porządku. No i wiedział, że Aki już kiedyś z nim była, ale dość dawno
temu. Skupił się na grze i uśmiechnął triumfalnie.
- Ha! Wygrałem. - Powiedział.
- Jeszcze raz! - Powiedział Neko i zaczęli grę od nowa.
Siemka!
OdpowiedzUsuńDopiero przed chwilą znalazłam blog, przeczytałam wszystkie rozdziały i chce więcej!Proszę, pisz dalej*klęka na kolanach* Więcej proszę :D
Teksty Akai mnie rozwaliły xD Romantyczne watki się zaczęły.... Ale czy oni znaleźli tego szefa i ciekawe jak na to wszystko zareaguje Kid
OdpowiedzUsuń