Regulamin

1. Jest to blog o tematyce Durarara. Jak nie lubisz w prawym górnym rogu jest czerwony krzyżyk - wciśnij go.
2. Każdy rozdział jest mój, oryginalnie pisany. Nie kopiuje i nie plagiatuje innych blogów.
3. Generalnie tematyka jest hetero (MxK) ale może pojawić się również tematyka homo (MxM) lub (KxK). Nie czepiać się. Ostrzegałam.
4. Nie spamować. Nie wklejać linków w komentarzach.
5. Nie przeklinać w komentarzach i nie obrażać nikogo.
6. Krytyka mile widziana ale nie chamska.

piątek, 7 grudnia 2012

Rozdział XVII



CZTERY DNI PÓŹNIEJ

- Ah, na reszcie wolna! - Aki prawie podskakiwała idąc ulicą.

Izaya westchnął i zastanowił się jak i kiedy się w to wszytko się wpakował? Nie dość, że zmusiła go do niesienia swoich rzeczy to na dodatek kleiła się do niego na ruchliwej ulicy gdzie prawie każdy go znał. Co gorsza, zdał sobie sprawę, że mu to nie przeszkadza, a nawet cieszy się, że Aki trzyma go za rękę i zachowuje się jak jego dziewczyna. Zadawał sobie pytanie: Czemu? Po wykładzie jaki dostał od Shinry i Akaiego na temat "jaka to Aki jest delikatna" (ta jasne) i masie gróźb nawet nie zamierzał grać na jej uczuciach a mimo tego... Nigdy nie zadawał się z dziewczyną, no chyba że doprowadzał ją do skraju wytrzymałości psychicznej przez co rzucała się z dachu. Ewentualnie udawał kochanego żeby ją wykorzystać i najczęściej też się rzucała z dachu. A gdy pocałował Aki (na dodatek nie myśląc racjonalnie, po prostu chciał, żeby była spokojna) nawet o czymś takim nie pomyślał. Przypomniał sobie kiedy wrócił tamtego dnia i zapytał Shinry jak się zachowywała Aki. Kiedy usłyszał, że bez zarzutów i tylko krzywiła się przy kolejnym zastrzyku był zadowolony, że mógł ją nagrodzić. Nie żeby ona nie czerpała z nagrody więcej niż jej obiecał, no ale on też jej nie zabronił. I jakoś tak... wyszło samo z siebie. Na dodatek nigdy czegoś takie nie czuł i zaczynało go to przerażać. Aki za to była najwyraźniej w siódmym niebie, ale Orihara nie do końca wiedział co ją cieszyło: to że wyszła na "wolność", to że trzymała go za rękę, czy to że obiecał ją odprowadzić. Możliwe że wszytko, a możliwe, że miała jakiś inny powód. Orihara westchnął. Pierwszy raz zastanawiał się co czuje i myśli ktoś inny i przerażało go to jeszcze bardziej. Kiedy w końcu doszli do domu, Aki weszła zadowolona do swojego pokoju rzuciła się na łóżko.

- Moje, moje, moje, przepraszam zdradzałam Cię z innym. Już nie będę. - Powiedziała zatopiona w poduszkach.

- Ty jesteś psychiczna. - Powiedział Izaya wchodząc do pokoju za nią i stawiając jej torbę na ziemi.

- Ty gadasz do głowy w słoiku. - Wytknęła mu Aki. - Więc masz akurat najmniejsze prawo wytykać mi moje schorzenie umysłowe.

Izaya wywrócił oczami i usiadł na krześle ukradkiem oglądając pokój Aki. Był... dziwny. Tak to dobre określenie. Z jednej strony czerwone ściany i kilkanaście pluszaków i koloru różowego, a drugiej plakaty, które "słodkie" raczej nie były, a na dodatek (Izaya wolał się w to nie zagłębiać, ale przyznał, że bardzo go rozśmieszyło) manekin ludzkich rozmiarów, na dodatek z jego zdjęciem, był bez ręki z dziwnie wygiętymi nogami oraz licznymi ranami kutymi najwyraźniej nożem. Aki podniosła wzrok, akurat kiedy patrzył na manekina. Kiedy wysłał jej pytające spojrzenie wzruszyła ramionami.

- Na czymś muszę wyładowywać złość, nie?

- Dlaczego ten manekin ma na głowie moje zdjęcie?

- Jak sobie wyobrażam, że to ty, jakoś nie mam żadnych skrupułów dla tego manekina.

- A to ciekawe. - Mruknął Izaya.

Aki wstała.

- Kawy, herbaty, soku?

- Herbatę.

Aki ruszyła do kuchni, a Orihara za nią. Nastawiła wodę i wyciągnęła dwa kubki.

- A gdzie twój brat? - Zapytał Izaya siadając na krześle.

- W szkole. Chyba. - Powiedziała Aki.

- Wiesz, że jutro musisz porozmawiać z Kidą, nie?

- Dzięki za przypomnienie.

- Nie martw się, Mikado też tam będzie.

- Wiem.

Aki westchnęła stawiając herbatę przed Izayą i usiadła na krześle obok.

- Nadal Cię to martwi?

- No... trochę. - Powiedziała Aki. - W sumie to moja wina, że mu skręciłeś kark.

- Słuchaj i tak bym go zabił, więc co za różnica? Dzięki tobie umarł w sumie szybciej. Maiłem ochotę mu... - Zaczął Izaya, ale zastopował, gdy zauważył łzy w oczach Aki. - Co jest?

- Nie wiem. - Przyznała. - Po prostu zachciało mi się płakać.

- Hę? - Izaya był wytrącony z równowagi. - Od tak. Bez powodu? Przed chwilą skakałaś pod niebo z radości teraz tak po prostu zachciało Ci się płakać?

- No... - Mruknęła biorąc papierowy ręcznik i wycierając oczy. - To takie schorzenie u dziewczyn zwane "nagła zmiana nastroju".

- Aha... I to się wywołuje tak bez niczego? Kurde muszę zapytać Shinry czy to da się leczyć. - Powiedział Izaya sztucznym tonem, a Aki zezłościła się.

- Jesteś wredny wiesz! - Powiedziała rzucając w niego ręcznikami papierowymi, a on je tylko złapał ze śmiechem.

- Już wole jak się złościsz niż jak płaczesz. - Powiedział ze śmiechem.

- Oj masz teraz przechlapane. - Powiedziała Aki i zrzuciła go z krzesełka.

Ze śmiechem Izaya wylądował na podłodze, a Aki żeby nie wstał siadła mu na brzuch i zaczęła uderzać go pięściami po klatce piersiowej i wyzywać. Pozwolił jej się chwilę wyładowywać, bo powiedzmy, że nie bardzo ruszały go te lekkie uderzenia, ale po chwili złapał ją za rękę i bezproblemowo wykonał taki ruch, że zamienili się pozycjami: ona leżała na ziemi, a on siedział jej na brzuchu na dodatek trzymając jej ręce skrzyżowane na jej klatce piersiowej.

- No i co teraz? - Zapytał.

- Puść mnie. - Mruknęła.

- Mam lepszy pomysł. - Powiedział, pochylił się i ją pocałował.

Poskutkowało. Gdy tylko wypuścił jej ręce z uścisku, zarzuciła mu je na szyję mocniej go do siebie przyciągając.

- Boże... - Usłyszeli głos od drzwi.

Obydwoje cali czerwoni spojrzeli tam. Akai, Neko i Satoshi stali w drzwiach kuchni. Izaya i Aki jeszcze bardziej poczerwienieli bo zdali sobie sprawę jak to musiało dla tej trójki wyglądać.

- Chłopaki, chodźcie może do salonu co? - Akai nie krył obrzydzenia.

Neko czerwony prawie tak samo jak Izaya i Aki zgodził się bez słowa i ruszył za Akaim. Satoshi spiorunował Aki wzrokiem, przez co jej twarz była tylko o kolor jaśniejsza niż dorodny pomidor, bo wiedziała co Satoshi myśli o Izayi i kręcąc głową ruszył za kolegami.

- Oj. Chyba nie byli zachwyceni. - Mruknął Izaya, a Aki roześmiała się. Izaya wstał i podał jej rękę pomagając wstać.

- Może dopijmy herbatę co?

- Może zacznijmy ją pić. - Izaya usiadł na krześle i pociągnął sobie Aki na kolana. Ta zaśmiała się.

***

Neko nadal był czerwony jak burak. Akai obrzydzony, a Satoshi oburzony kiedy weszli do salonu.

- Czy Aki i Izaya... właśnie... w kuchni... - Neko poróżowiał jeszcze bardziej.

- Ta... blee... - Mruknął Akai.

- Oj dajcie spokój. Jakbyście nigdy nie widzieli całującej się pary. - Mruknął Satoshi zastawiając się jakby zareagowała ta dwójka gdyby widzieli wczoraj wieczorem jego i Neru.

- Widziałem i to nie raz i dalej uważam, że jest to coś ohydnego. - Powiedział Akai.

- Nie. - Mruknął Neko.

- Co nie? - Zapytał Satoshi.

- No nie widziałem. - Mruknął. Akai i Satoshi wywalili na wierzch oczy. - No co?!

- Jeszcze mi może powiesz, że nigdy się nie całowałeś. - Powiedział Akai podając Satoshiemu i Neko po Joypadzie.

- No nie.

Akai i Satoshi udawali, że się zakrztusili żeby nie wybuchnąć śmiechem.

- A wy może tak, co? - Zapytał Neko czerwony.

- Tak. - Powiedział Akai. - I to nie raz. Ale dalej uważam, że to ohyda jak robi to ktoś inny.

- Tak. - Powiedział Satoshi. - Choćby wczoraj. Nie zapominaj, że mam dziewczynę.

Neko zrobił się totalnie czerwony.

- Wiecie co... a nic. - Mruknął i zaczęli grę.

- Akai, ty tak... po prostu na to pozwolisz? - Zapytał Satoshi wskazując głową na drzwi.

- A niech se tam i uprawiają seks, co mnie to? - Powiedział Akai skupiony na grze.

- Nie chodzi mi o to, że się całowali, też mnie to nie rusza... Ale pozwolisz na to, żeby Aki była z Izayą?

- A czemu nie? - Zapytał Akai.

- No... chyba go znasz, co?

- Znam no i co z tego? - Zapytał Akai.

- No wiesz jaki on jest?

- No wiem i co?

- Nie zdziwiłeś się w ogóle, że się całowali.

- To prawda.

- Dlaczego?

- Bo już widziałem jak się całowali. - Powiedział Akai.

- I nic? Nic jej nie powiedziałeś?

- Powiedziałem, że to ohydne i sobie poszedłem.

- Akai twoja siostra prawdopodobnie chodzi z Izayą Oriharą. - Powiedział Satoshi.

- Oh o to Ci chodzi. - Akai wywrócił oczami. - Słuchaj nie mam zamiaru się wpieprzać do jej życia. Jej życie, jej wybory i jej błędy. Niech robi co chce, to jej życie i niech żyje jak chce.

- Czyli nie zareagujesz?

- Oczywiście, że nie. - Powiedział Akai. - Raz się próbowałem wpierniczać i nie wyszło to na dobre. A szczerze wole, że to Izaya niż Kasuka Heiwajima.

- Co, ten aktor buja się w twojej siostrze? - Zapytał Neko.

- Tak. Niestety.

Satoshi zastanowił się. Nie znał Kasuki, ale zawsze wydawał się w porządku. No i wiedział, że Aki już kiedyś z nim była, ale dość dawno temu. Skupił się na grze i uśmiechnął triumfalnie.

- Ha! Wygrałem. - Powiedział.

- Jeszcze raz! - Powiedział Neko i zaczęli grę od nowa.

2 komentarze:

  1. Siemka!
    Dopiero przed chwilą znalazłam blog, przeczytałam wszystkie rozdziały i chce więcej!Proszę, pisz dalej*klęka na kolanach* Więcej proszę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Teksty Akai mnie rozwaliły xD Romantyczne watki się zaczęły.... Ale czy oni znaleźli tego szefa i ciekawe jak na to wszystko zareaguje Kid

    OdpowiedzUsuń